Wyświetlono wiadomości wyszukane dla hasła: Polska Ogrody i rezydencje

Pałac Przebendowskich

W 1767 r. Ignacy Franciszek Przebendowski, starosta pucki i mirachowski, rozpoczął w Wejherowie budowę nowej siedziby rodu. Miejsce pod pałac zostało starannie wybrane. Rezydencję zaprojektowano na osi drogi wychodzącej z rynku, w atrakcyjnie położonych ogrodach mieszczańskich nad rzeczką Cedron. Zakrojone na szeroką skalę prace zostały przerwane po I rozbiorze Polski. Ignacy Franciszek Przebendowski postanowił wówczas na stałe opuścić rodzinne strony i przenieść się do Warszawy. Dobra rzucewsko-wejherowskie przeszły we władanie Józefa Antoniego Przebendowskiego, a w 1782 r. zostały sprzedane kupcowi angielskiemu Aleksandrowi Gibsonowi. Od 1790 do 1945 r. majątek znajdował się w posiadaniu rodziny Keyserlingk.
Około 1800 r. Otton Aleksander von Keyserlingk ukończył budowę pałacu, w kształcie odmiennym od zaplanowanego przez Przebendowskich. Pół wieku później hrabia Otton Archibald von Keyserlingk, członek Królewskiej Izby Panów, w wyniku rozbudowy i przebudowy pałacu, nadał mu formę neogotycką, zachowaną do dzisiaj.

 » 

Szpital Wojewódzki w Gdańsku

Następne zdjęcia z prac archeologicznych.[URL=http://adpo6.fotosik...umy/612333.html i jeszcze cytat z Miesięcznika Stowarzyszenia "Nasz Gdańsk", artykuł Andrzeja Januszajtisa.
"Nowe Ogrody były niegdyś rzeczywiście dzielnicą ogrodów. Pierwszy tutejszy ogród (ortus) zapisano w księgach gruntowych w 1378r. W roku 1385 było ich już 12, w 1430, w którym pojawiła się obecna nazwa, co najmniej 45. Od 1656r. chronił je zewnętrzny ciąg fortyfikacji. Wkrótce było już ponad 200 ogrodów, liczne gospody i letnie rezydencje gdańszczan i polskiej szlachty". "Zachowana na szczęście typowa dla Gdańska numeracja obiegowa zaczyna się od dawnej bramy Majorów u zbiegu z dzisiejszą Pohulanką (dawną Drogą Tarnowej Doliny)"
I chyba mamy odpowiedź co odkopano.

Dolina pałaców i ogrodów

Jest w Polsce miejsce niezmiernie interesujące (fotograficznie także, a może nawet zwłaszcza), a chyba mało znane: "Dolina pałaców i ogrodów". Ta dolina to ok. obszar 100km2 między Jelenią Górą, Karkonoszami a Rudawami Janowickimi, na którym ulokowanych jest - i tu różnie liczą - od od. 20 do może i 40 pałaców, zamków i rezydencji. Wśród nich takie perełki jak prawdziwa rezydencja królewska! Obiekty te są w różnym stanie technicznym (od zdewastowanych ruder po świeżo odpicowane do ostatniego detalu cacuszka) i różnym "dostępie" (do zwiedzania i fotografowania). Ale niewątpliwie warte zobaczenia!
To jednak nie wszystkie atrakcje w okolicy: cudne krajobrazy Karkonoszy, Gór Kaczawskich i Rudaw Janowickich, wody zdrojowe w Cieplicach, domy tyrolskie w Mysłakowicach, Park Miniatur Zabytków Dolnego Śląska (gdzie zresztą jest kilka miniatur okolicznych pałaców), kopalnia uranu (ale MSZ akurat słaba jest) i wiele, wiele innych... W każdym razie niewątpliwie warto się tam udać, i to z aparatem.
A teraz do rzeczy: czy ktoś byłby zainteresowany kilkudniowym wypadem w tamte rejony? Tak pod koniec września - miej więcej? Najlepiej z rowerem - bo to pozwala sprawnie poruszać się ode wsi dode wsi (czy od pałacu do pałacu), kwaterując się w jednym miejscu.
Szczegóły do uzgodnienia, na razie tylko taki luźny zarys koncepcji - na wabia, czy ktoś by chciał

Humor v.2 :P

zaczerpnięte z innego forum:

Przyjeżdża polski "świeży" minister transportu do Francji. Jego francuski odpowiednik po części oficjalnej zaprosił go do siebie do domu na mały bankiecik. Kiedy polak podjechał pod jego rezydencje aż go zatkało. Okazała willa, 2 luksusowe auta przed domem, wielki basen, wspaniały ogród. Zaintrygowany pyta francuza skąd na to wszytko ma, czy pensje ministerialne we Francji są takie duże ? Francuz podprowadził go do okna i pyta:
- Widzisz tą autostradę w oddali ?
- Tak.
- Wiesz ile kosztowała podatników?
- Ile?
- 900 milionów Euro. Jednak wydaliśmy na nią w rzeczywistości 890 milionów.
- A co z resztą? - pyta polak.
Francuz powiódł tylko oczami po swoim domu i uśmiechnął się znacząco.

Jakieś dwa lata później francuski minister składa rewizytę u nas. Polak wieczorem zaprosił go do siebie. Francuz zdębiał. Dom naszego ministra to był raczej pałac nie rezydencja. Olbrzymi ogród, porównywalny niemal z wersalskim, kilka kortów tenisowych, basen o rozmiarach olimpijskich, wielka oranżeria, a przed domem około 10 luksusowy samochodów.
- Skąd ty na to wszystko masz? - pyta francuz.
Na co polak odpowiada:
- Widzisz tą autostradę w oddali ?
- Jaką autostradę ? - pyta francuz wysilając do granic możliwości wzrok.

Polak tylko uśmiechnął się znacząco.

 » 

Pałac Radziwiłłów w Balicach

Pałac Radziwiłłów w Balicach
Adres:
ul. Krakowska 1, Balice
30-629 Kraków

Opis:
Przepiękny pałac położony wśród ogrodów i starego parku. W XVI wieku, będąc pod zarządem rodu Bonerów, podkrakowskie Balice stały się miejscem budowy ich podmiejskiej rezydencji, która gościła szereg wybitnych osobistości życia politycznego i kulturalnego ówczesnej Polski. Dziś pałac ten, położony 15 minut drogi od centrum miasta, jest idealnym tłem wszelkiego rodzaju spotkań biznesowych i rodzinnych, przyjęć weselnych. Zabytkowe, utrzymane w klimacie z epoki wnętrza, rozciągający się na dziedzińcu ogród, zapewniają podniosłą a jednocześnie nieskrępowaną atmosferę.

Dodatki do Sims 2

A po polsku:

DODATKI:

Na Studiach
Nocne Życie
Własny Biznes
Zwierzaki
4 pory roku
Podróże
Czas wolny
Osiedlowe życie

AKCESORIA:

Rozrywka rodzinna Akcesoria
Szyk i elegancja
Na święta
Impreza!
Moda z H&M
Młodzieżowy styl
Kuchnia i łazienka
IKEA urządza dom
Rezydencje i ogrody

Napisali, że jeśli chcesz tak instalować, to powinno działać (sprawdzali).

OŚWIETLENIE ILUMINACYJNE GHIDINI

Witam !!!

Jesteśmy dystrybutorem na Polskę znanej włoskiej firmy GHIDINI ILLUMINAZIONE S.R.L. W oparciu o bogatą ofertę oświetlenia zewnętrznego tego znanego włoskiego producenta opraw oświetleniowych wyróżniających się niestandardowym wzornictwem i wysoką jakością wykonania, oferujemy Państwu kompleksowe rozwiązania dotyczące oświetlenia zewnętrznego rezydencji, ogrodów, parków, skwerów, oświetlenia iluminacyjnego obiektów architektonicznych, a także oświetlenia użytkowego dróg i terenów zewnętrznych.

Uzupełnieniem oferty opraw oświetleniowych są elementy małej architektury, które wzorniczo nawiązują do linii opraw GHIDINI ILLUMINAZIONE S.R.L.

Zapraszamy do zapoznania się z naszą ofertą za pośrednictwem naszej strony internetowej, gdzie znajdziecie Państwo karty katalogowe z danymi technicznymi oferowanych przez nas artykułów. Służymy doradztwem technicznym i projektowym w zakresie rozwiązań oświetlenia iluminacyjnego i użytkowego.

Zapraszamy do współpracy !!!

www.terra-light.pl
biuro1@terra-light.pl

The Sims 2: Rezydencje i ogrody (2008)

The Sims 2: Rezydencje i ogrody (2008)



Data Premiery:
?wiat: 17 listopada 2008
Polska: 21 listopada 2008

The Sims 2: Mansion & Garden Stuff (2008)



Data Premiery:
Świat: 17 listopada 2008
Polska: 21 listopada 2008

Rozsądne wymagania sprzętowe:
Pentium III 800 MHz, 512 MB RAM, karta grafiki 32MB (GeForce 2 lub lepsza).

The Sims 2: Mansion & Garden Stuff to jeszcze jeden dodatek do znanej i cenionej gry będącej de facto symulacją ludzkiego życia. Tym razem naszą wirtualną egzystencję możemy urozmaicić o próby stworzenia zapierającej dech posiadłości, a także okalającego ją ogrodu.

W tym ambitnym zadaniu pomocne okażą się trzy style, na jakie gracz może się zdecydować przy projektowaniu rezydencji swoich marzeń. Autorzy postanowili zaproponować nam motyw arabski rodem z gorącego Maroka, gdzie królują wyszukane architektonicznie pałace, albo też sięgnąć po kombinację klasycyzmu i nowoczesności, co charakterystyczne jest dla nurtu Art Deco. Trzeci temat z kolei to wyrafinowane połączenie romantyzmu z elegancją.

W praktyce oznacza to oczywiście przede wszystkim nowe elementy wyposażenia, których wykorzystanie uzależnione jest jedynie od wyobraźni grającego. W skład rozszerzenia wchodzą więc m.in. egzotyczne kolumny, monumentalne schody, kolektory słoneczne oraz kolejne zestawy oryginalnych okien, drzwi, dachów, płotów, etc. W ogrodzie natomiast przed sąsiadami można pochwalić się grządkami niespotykanymi dotąd irysów, lilii czy słoneczników. Przepiękne kwiaty to jednak nie wszystko, gdyż co bardziej majętni swój prywatny zieleniec mogą przyozdobić także nowatorskimi rzeźbami, jak i fontannami. Na prestiż ogrodu ponadto pozytywnie wpłyną ozdobne krzewy o wymyślnych kształtach, choć w domyśle to przecież tylko wstęp do naszej emanującej przepychem wilii.

Dodatek The Sims 2: Mansion & Garden Stuff wymaga pełnej wersji gry The Sims 2 albo dowolnego, specjalnego zestawu sprzedawanego z edycją podstawową.




Aby pobrać ten plik musisz być zalogowany lub zarejestrować sie!! (rejestracja umozliwia przegladanie zawartosci umieszczonej w tagu [code])



Aby pobrać ten plik musisz być zalogowany lub zarejestrować sie!! (rejestracja umozliwia przegladanie zawartosci umieszczonej w tagu [code])



Aby pobrać ten plik musisz być zalogowany lub zarejestrować sie!! (rejestracja umozliwia przegladanie zawartosci umieszczonej w tagu [code])

Co można przywieść do Gdańska

Zabytek nie zostanie rozebrany

Właściciel stuletniej willi przy ulicy Orzeszkowej w Gdańsku, przedwojennej siedziby Polonii, chciał rozebrać budynek. Nie zgodził się na to miejski konserwator zabytków.

O willi, która w latach międzywojennych była wizytówką gdańskiej Polonii, pisaliśmy już w "Gazecie". Dawna rezydencja znajduje się przy ul. Orzeszkowej 2, jest w bardzo złym stanie. Brakuje fragmentów dachu, zniszczony jest balkon z kamienną balustradą, powybijane okna. Nie lepiej jest w środku budynku odgrodzonego od ulicy płotem, na którym zawisły tablice: "Teren budowy, wstęp wzbroniony". Willa jest pod ochroną miejskiego konserwatora zabytków.

- We wnętrzu brakuje części stropów i ścian - mówi Marcin Tumialis z referatu ochrony zabytków wydziału urbanistyki, architektury i ochrony zabytków Urzędu Miejskiego Gdańska. - Zniszczenia są ogromne, to dramatyczny widok.

O tym, że budynek niszczeje, poinformowali "Gazetę" Czytelnicy. Zgłosiła się do nas również gdańszczanka, która pamięta willę z czasów Wolnego Miasta Gdańska. Przy ul. Opitzstrasse (dzisiejsza Orzeszkowej) mieściła się ekspozytura polskiego Inspektoratu Ceł. Oprócz pomieszczeń biurowych były tam również mieszkania. Dom był pięknie urządzony, zwracał uwagę świetnie utrzymany ogród.

Po naszym tekście kontrolę zapowiedział nadzór budowlany.

- Wezwaliśmy właściciela do zabezpieczenia budynku - mówi Władysław Wróbel, powiatowy inspektor. - Otrzymaliśmy odpowiedź, że właśnie złożył wniosek o jego rozbiórkę. Musimy poczekać na decyzję wydziału urbanistyki.

Marcin Tumialis z urzędu miasta: - Decyzja w tej sprawie jest negatywna. Ten budynek ma wyjątkowe walory historyczne i architektoniczne. Właściciel proponował rozbiórkę, a następnie odtworzenie budynku. Nie da się jednak zrekonstruować detali, które się jeszcze zachowały. Po co tworzyć namiastkę, skoro można uratować oryginalny budynek.

Właściciel budynku może się od tej decyzji odwołać jedynie do ministra kultury.

Po otrzymaniu decyzji z wydziału urbanistyki powiatowy inspektor budowlany będzie ponownie interweniował w sprawie zabezpieczenia budynku.

Pilnego remontu willa wymaga od co najmniej 20 lat. Już w latach 80. konserwatorzy zalecali jej renowację. Od lat 60. na pierwszym piętrze budynku mieściła się izba wytrzeźwień, w latach 90. - zakład opieki zdrowotnej. Od kilku lat jest w prywatnych rękach.



Budynek nie zostanie rozebrany... sam się rozsypie... :(

Wakacyjna opowieść

Przed nami Krzyżtopór.Krzyż był symbolem wiary i polityki wojewody, topór herbem Ossolińskich. Oba te symbole są umieszczone na bramie wjazdowej do zamku.Zamek zwany był dawniej Krzysztopór. Sam budowniczy nazywał swoja rezydencję Krzysztofory, co prawdopodobnie wywodziło się od jego imienia. To największe ruiny w Polsce. Kubatura budynków wynosi 70 tys. m3, powierzchnia budowli 1,3 ha, długość murów 600m. Gdyby tak mieć na Jurze Szydłów i Krzyżtopór... Adminie przedyskutujmy jeszcze raz gdzie sięga Jura Zbudowany w latach 1627-1644 przez Krzysztofa Ossolińskiego, nigdy nie został w pełni ukończony. Jest to obszerny pałac w stylu włoskim typu palazzo in fortezza, czyli łączący cechy rezydencji z cechami obronnymi. Ten sam typ rezydencji reprezentuje Pilica w czasach Zbaraskich i Warszyckich. Budowniczym był Wawrzyniec Senes. Od strony północnej przylegały niegdyś piękne ogrody w stylu włoskim. Krzysztof Ossoliński wydał olbrzymią jak na owe czasy kwotę 30 mln złotych. Dla potrzeb inwestycji wybudowano kamieniołomy, cegielnie, warsztaty rzeźbiarskie, kamieniarskie i stolarskie. Do zamku przylgnęły legendy opisujące zastosowaną w nim symbolikę nawiązującą do kalendarza:tyle okien ile dni w roku,tyle pokoi ile tygodni,tyle sal balowych ile miesięcy. 4 narożne baszty symbolizować miały kwartały. Pierwszy właściciel krótko cieszył się rezydencją. Krzysztof Ossoliński zmarł w rok po ukończeniu budowy. Zadłużony majątek odziedziczył jego syn Krzysztof Baldwin Ossoliński. Po jego śmierci zamek odziedziczyła spokrewniona z nim rodzina Kalinowskich. Rezydencja została ograbiona w czasie Potopu jednak zamieszkana było do roku 1770, kiedy została zniszczona przez wojska rosyjskie podczas walk z konfederatami barskimi. Podziwiać można godzinami jednak przybyliśmy tu nie tylko dla duszy ale i dla ciała. Porządnej knajpki nie widać. Wszędzie sporo "długoweekendowych" turystów więc jedziemy tam gdzie na pewno dają dobrze zjeść. Kierunek Opatów i niezawodny "Żmigród". Nie za bardzo po drodze ale tym razem żołądek jest naszym GPS-em

Nowa miejscowość w utulinie OPN

No i temat Cianowic powraca.
Po nieudanej próbie zmiany Studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego gminy Skała, w celu umożliwienia budowy osiedla „Cianowice-Ogród (odmowa uzgodnienia zmiany Studium ... przez Ojcowski Park Narodowy, podtrzymana przez Ministra Środowiska) firma Tara Polska wystąpiła do burmistrza Skały o wydanie decyzji o ustaleniu warunków zabudowy dla inwestycji pn. „Zespół mieszkaniowo-rekreacyjny w Cianowicach, gm. Skała” na dz. nr 230/1 w Cianowicach.
W ramach inwestycji na działce o pow. 31,9120 ha inwestor zaplanował:
- 16 rezydencji o kubaturze od 1.900 m3 do 2.100 m3, łączna ilość stałych mieszkańców ok. 100 osób
- 1 budynek rekreacyjno-klubowy o kubaturze 25.000 m3, w tym hotel, sale konferencyjne, restauracja, kawiarnia – ok. 400 osób/dobę, maksymalna ilość samochodów/ dobę ok. 200 szt.
- 2 pawilony obsługi kortów o kubaturze po ok. 200 m3
- korty do tenisa, siatkówki – 10 szt. o pow. łącznej ok. 6.500 m2,
- lodowisko/plac piknikowy z parkingiem ok. 6.400 m2
- parking 6.000 m2
- drogi 10.000 m2
- ośrodek hippiczny z mieszkaniem mastalerza o kubaturze 6.200 m3, (w odległości 18 m od granic OPN)
Na całym obszarze zainwestowania tj. 2/3 działki przewidziano budowę pełnej infrastruktury technicznej, w tym przewidywanego przebiegu gazociągu (przez teren OPN).
Powierzchnia zabudowy wszystkich obiektów wynosi 10.740 m2.
Maksymalna łączna ilość użytkowników wszystkich form przewidywanego programu zagospodarowania terenu wynosi 800-1.000 osób/dobę oraz ok. 500 samochodów na dobę.
Budowa będzie miała katastrofalne skutki dla przyrody Ojcowskiego Parku Narodowego. Teren inwestycji to obecnie jedyne i ostatnie miejsce spokoju na obrzeżach parku. Są tu tylko dwie stare leśniczówki i kilka pojedynczych budynków, a ruch turystyczny praktycznie nie istnieje.
Ze względu na zagrożenia dla przyrody Ojcowskiego Parku Narodowego dyrektor OPN odmówił uzgodnienia decyzji o ustaleniu warunków zabudowy dla inwestycji.
Wydaniu decyzji sprzeciwia się Towarzystwo na Rzecz Ochrony Przyrody które wystąpiło do burmistrza Skały o dopuszczenie organizacji do udziału na prawach strony w postępowaniu administracyjnym w sprawie wydania decyzji.

GTC [GTC]

GTC sprzedało w Bukareszcie mieszkania warte 52 mln euro

19.6.Warszawa (PAP) - GTC Romania, spółka zależna w 95 proc. od Globe Trade Centre (GTC), sprzedała ponad 500 z 908 mieszkań powstających w zespole mieszkaniowym Rose Garden w Bukareszcie. Łączna wartość sprzedanych mieszkań wynosi ponad 52 mln euro - podała spółka we wtorek w komunikacie.

"Rose Garden jest jedną z czterech inwestycji mieszkaniowych realizowanych przez GTC w Bukareszcie (obok Felicity, Green Dream Residence i Jasmine Park). Do końca 2009 roku spółka planuje oddanie na tym rynku łącznie ok. 280.000 m2 powierzchni mieszkaniowej" - podało GTC.

W kompleksie Rose Garden powstanie również ok. 1.500 m2 powierzchni handlowo-usługowej.

Deweloper posiada w regionie portfel inwestycji mieszkaniowych w średnich i wyższych segmentach. Obecnie GTC realizuje 16 inwestycji o łącznej powierzchni blisko 500.000 m2 (jest to część będąca własnością GTC, uwzględniająca udziały spółki we wspólnych przedsięwzięciach).

Trzy z nich - Sasad Resort w Budapeszcie, Rose Garden i Felicity w Bukareszcie są realizowane wspólnie z RREEF, funduszem zarządzanym przez Deutsche Bank. GTC Hungary i GTC Romania posiadają odpowiednio 50,1 proc. w tych spółkach.

Pozostałe realizowane projekty to: w Polsce - Osiedle Konstancja w Warszawie, Ogrody Galileo w Krakowie, Rezydencja Parkowa w Poznaniu i osiedle przy ulicy Mikołowskiej w Katowicach, w Czechach - Prague Marina, Green City w Pradze, na Węgrzech w Budapeszcie - River Loft, na Słowacji Vinohrady i Park Apartments w Bratysławie, w Serbii Park Apartments w Belgradzie i Istria Golf Estate w Chorwacji. (PAP)

źródło http://gielda.wp.pl/POD,6...2&P%5Bobr%5D=pa

Gułagi Giertycha

Kiełpino Górne - obrzeże Gdańska. Stara kaszubska wieś w ostatnich latach przekształciła się w zasobne osiedle willowe: rezydencje nowych mieszkańców toną w żółtych o tej porze roku ogrodach. Między nimi odremontowane, ogrodzone na nowo domy chłopów, którzy kilka lat temu podzielili ziemię na działki budowlane i do dzisiaj dobrze z tego żyją. Rodzice Ani i piątki jej prześladowców to właśnie miejscowi.



Czyli nie żaden lumpenproletariat. Zasobna kaszubska wioska, tuż pod wielkim miastem o jeszcze większych ambicjach. Rosjanie mają takie powiedzonko - "z żiru biesitsa". Ten "żir" nie ma prostego przełożenia na język polski ale mniej więcej to znaczy "nadmiar dóbr materialnych, zbyt łatwa dostępność do bogactwa". No i to jest chyba to.
Społeczność kaszubska jest zwarta i ma świadomość swojej odrębności. Dzięki temu chyba przetrwała. Powszechnie mniema się, że jest to jedna z ostoi tradycji, poszanowania rodziny, dobrych obyczajów itd. Widać jednak, że i w tej "Granadzie zaraza"

Ktoś mi tu może powiedzieć - stary jesteś i popieprzasz, nie rozumiesz młodych itd. Trochę racji oczywiście w tym będzie, choćby dlatego, że nie należę do pokolenia, które urodziło się z komórką w ręku. Ale jeszcze trochę pamiętam. Otóż - jak świat światem było tak, że przychodzi w pewnym wieku taki czas, że młody chłopak bardzo już chce zrobić to i owo z dziewczyną. Ale w tym celu trzeba ją zdobyć, pozyskać itd I zrobić to samemu, bez zabawiania się w boksera a właściwie kickboksera. Powiedzenie o kimś, że to "damski bokser" miało za moich młodych lat zdecydowanie złe konotacje. A robienie tego w piątkę to już w ogóle.

Problem jest straszny. Gdyby chodziło tylko o tą piątkę to nie byłoby sprawy. Gdyby chodziło o całą tą klasę też. Ale jak wynika z informacji i głosów, które napłynęły z całego kraju jest to problem ogólnopolski, który za kilka lat może przynieść nieobliczalne skutki. I tego się nie da rozwiązać powstaniem kilkunastu szkół specjalnych - "getta" nigdy nie były dobrym rozwiązaniem. Nie rozwiąże też tego kilka ministerialnych zarządzeń. Mówi się o systemie kar i ich egzekwowaniu. Jakich kar.

Wczoraj przez radio ("za a nawet przeciw" III godz. 12) słyszałem wypowiedź instruktora sportowego pracującego w duży ośrodku sportowym - basen, hale z boiskami itd. Ośrodek świadczy usługi dla szkół. Ów instruktor powiedział, że jak na zajęcia przychodzi młodzież z szkół mistrzostwa sportowego to system monitoringu ośrodka (24 kamery) można spokojnie wyłączyć - jest zbędny, natomiast jak przychodzi młodzież z "zwykłych" szkół to tych kamer jest za mało a prowadzący zajęcia są prawie bezradni. To chyba jedna ze wskazówek co robić dalej.

Karkonosze

Chcą lepiej promować Kotlinę Jeleniogórską

Aneta Augustyn 2008-10-27, ostatnia aktualizacja 2008-10-27 19:11

Powstał Park Kulturowy Kotliny Jeleniogórskiej. - To pozwoli nam ubiegać się o wpis naszych zabytków na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO - mówią pomysłodawcy

Park to trzy tysiące hektarów w okolicach Jeleniej Góry, wyjątkowo zasobnych w zabytki. Znalazły się tam pałace w Bukowcu, Mysłakowicach, Łomnicy, Wojanowie, Bobrowie, Karpnikach, Miłkowie, Staniszowie, Kowarach. W XIX wieku miejsce to stało się modne wśród Hohenzollernów, a za przykładem pruskiej rodziny królewskiej swoje rezydencje stawiała tu europejska arystokracja, budując okazałe siedziby okolone wspaniałymi parkami, które projektowali znakomici architekci krajobrazu: Peter Joseph Lenne i Edward Petzold.

W Parku Kulturowym Kotliny Jeleniogórskiej są także góry Witosza i Grodna z punktami widokowymi oraz domy tyrolskie w Mysłakowicach. Obwiedzione drewnianymi galeriami wycinanymi w serca i tulipany, pozostały po protestanckich Tyrolczykach, którzy osiedli tu w1837 roku, uciekając przed prześladowaniami religijnymi. Do parku należy także sanatorium gruźlicze z Kowar, zbudowane w XIX wieku na wzór podobnego obiektu z alpejskiego Davos - tego, w którym Tomasz Mann umieścił akcję "Czarodziejskiej góry".

Park uchwalił Związek Gmin Karkonoskich, do którego należy większość gmin powiatu jeleniogórskiego. Prace trwały kilka lat. Utworzenie parku kulturowego to jedna z form ochrony zabytków.

- Wreszcie daje nam to formalne podstawy do ubiegania się o wpis na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO - mówi Krzysztof Korzeń, dyrektor Fundacji Doliny Pałaców i Ogrodów Kotliny Jeleniogórskiej. - Będzie nam także łatwiej razem starać się o środki na promocję i rewitalizację tego miejsca, w którym nagromadzenie wielkich założeń pałacowo-parkowych jest niespotykane na skalę europejską.

Jeleniogórska Dolina Pałaców i Ogrodów, czyli 29 pałaców, zamków oraz dworów posadowionych blisko siebie, niedawno zdobyła nagrodę miesięcznika "Elle" dla najbardziej niezwykłego miejsca w Polsce.

Źródło: Gazeta Wyborcza Wrocław

http://miasta.gazeta.pl/wroclaw/1,35751 ... orska.html

newsy 2007

Wrocławskie AKME Orłem Budownictwa 2007

Firma wygrała w kategorii usług dla budownictwa.

Orły Polskiego Budownictwa to nagrody przyznawane w Ogólnopolskim Konkursie Budowlanym pod honorowym patronatem Ministra Budownictwa. Są wręczane firmom, które wyróżniają się rzetelnością, jakością usług, wykorzystaniem nowoczesnych technologii i procesów. - Znalezienie się wśród grona najlepszych przedsiębiorstw budowlanych w Polsce to dla nas ogromne wyróżnienie oraz duża motywacja do dalszej pracy – mówi Zdzisław Wiśniewski, prezes firmy AKME Sp. z o.o.

To nie jedyna nagroda dla firmy AKME w ostatnim czasie. AKME otrzymała tytuł Gazeli Biznesu w rankingu najbardziej dynamicznych firm w Polsce opracowywanym przez Puls Biznesu. Dostała również certyfikat Przedsiębiorstwa Fair Play przyznawany przez Krajową Izbę Gospodarczą oraz Instytutu Badań nad Demokracją i Przedsiębiorstwem Prywatnym.

AKME to największa w Polsce firma prowadzącą badania archeologiczno-architektoniczne i prace budowlane. Poprzez pracę przy realizacji największych inwestycji od samego początku jest nierozerwalnie związana z Wrocławiem. Początkowo koncentrowała się głównie na prowadzeniu prac archeologicznych, ale przełomowym momentem dla firmy była praca przy budowie Galerii Dominikańskiej. To wówczas, jak przyznaje Zdzisław Wiśniewski, założyciel i prezes AKME, trudności w skoordynowaniu badań archeologicznych i prac budowlanych, skłoniły firmę do rozszerzenia działalności. Dzisiaj AKME oferuje unikatowe połączenie prac archeologicznych, ziemnych i budowlanych. Nadal jednak specjalizuje się w prowadzeniu procesów inwestycyjnych na terenach staromiejskich objętych ochroną konserwatorską.

O dorobku AKME świadczy ogromna liczba zrealizowanych inwestycji. Firma prowadziła prace m.in. przy budowie Rezydencji Tumskiej, RiverView, Galerii Magnolia, Justin Centre, Ogrodach Grabiszyńskich i Centrum Handlowego Renoma. Aktualnie realizuje prace archeologiczne m.in. na Placu Wolności we Wrocławiu przy budowie Narodowego Forum Muzyki.

Za umiejętne łączenie prac ziemnych i budowlanych z badawczymi AKME uhonorowano Godłem Teraz Polska w XI edycji konkursu. W 2004 roku firma otrzymała Certyfikat ISO 9000: 2001. Została także nagrodzona w konkursie Lider Rynku, jest laureatem Dolnośląskiego Certyfikatu Gospodarczego i uczestnikiem Programu „Biała Lista”. AKME należy do Business Centre Club.

2007-12-05 Zródło: Profit Communications/ budnet.pl

http://budnet.pl/Wroclawskie_AKME_Orlem ... =7499.html

Projekt Mały Watykan

Jest kilka szczególnie mi drogich projektów, które postaram się Wam szerzej uzasadnić. Liczę, że z Waszą pomocą "coś" uda się z tym zrobić.

Na początek "Wzgórze Zamkowe w Kielcach jako odrębny produkt turystyczny".

Zacznijmy od tego, że są w Polsce pałace będące pradziwymi lokomotywami turystycznymi (np. Wilanów, Łańcut, Kozłówka, Rogalin, Baranów). Nikt chyba nie ma co do tego wątpliwości - pałace te znane w Polsce i poza nią są magnesem przyciągającym rzesze ludzi. Czy nasz pałac pobiskupi zalicza się zatem do grupy mniej ciekawych i wartościowych?Tak właśnie traktują go władze miasta - z rozmaitych wypowiedzi można bowiem wywnioskować, że kompletnie nie zdają sobie sprawy z jego klasy i wyjątkowości. W ich rozumieniu jest to zapewne jeden z wielu podobnych pałaców - ładny, zacny, ale nieszczególnie wyróżniający Kielce. Nie jest brany pod uwagę jako ikona miasta, nie jest ujęty w strategii promocji itd.
Tymczasem, jak to często bywa - "cudze chwalicie, swego nie znacie". Pałac jest bowiem wyjątkowy. Nieprzypadkowo w obowiązującej niegdyś kwalifikacji zabytków został zaliczony do najwyśzej bezcennej grupy "0". Z naszego regionu tak sklasyfikowano wtedy tylko kilka obiektów (kościół Św. Jakuba w Sandomierzu, klasztor Cystersów w Wąchocku). Poza tym, że jest to architektura najwyższej klasy, jest to też jedyna w Polsce zachowana w całości manierystyczna rezydencja z I połowy XVII w. Dlatego też, gdy udało się naukowcom przekonać komunistyczne wladze do utworzenia w pałacu muzeum, niemal od razu uzyskało ono rangę Narodowego. W Polsce jest tylko dziewięć muzeów narodowych. Zachowane są unikalne stropy z polichromowanych belek (podobne są tylko w Gdansku) i stropy z plafonami. Po wielu latach restauracji większość apartamentów biskupich odzyskała swa całkowitą świetność, odtworzono wg dawnych planów, jedyny w Polsce ogród włoski, w skrzydle północnym znajduje się jedna z najbogatszych w Polce galerii malarstwa polskiego. Szalenie popularna Kozłówka moim zdaniem do naszego pałacu się nie umywa. Tymczasem z jakichś w sumie niepojętych powodów (podświadomy kompleks prowincji?) te skarby są niejako "na uboczu" - prezydent, marszałek i wojewoda prawie nigdy nie zapraszają do pałacu najważniejszych gości, wiceprezydent Sygut (któremu do niedawna podlegały kultura i promocja) potrafił powiedzieć, że przecież w Kielcach nic ciekawego nie ma...

cdn (niebawem )

Londyn

LONDYN

DZIEŃ I:
Wyjazd w godzinach porannych. Nocny przejazd do Anglii, przez Niemcy, Belgię, Francję.

DZIEŃ II:
Przejazd Eurotunelem, przejazd do Dover zwiedzanie: Białych Klifów, Latarni, Starówki oraz Zamku usytuowanego na szczycie klifu, w którym znajdują się lochy oraz tajne tunele z czasów II wojny światowej. Następnie przejazd do Canterbury- średniowieczne miasteczko z piękną gotycką katedrą, siedziba kościoła anglikańskiego; spacer po zabytkowej Starówce. Nocleg.

DZIEŃ III:
Śniadanie, całodniowe zwiedzanie Londynu: Parlament, Big Ben, White Hall, Downing Street, Trafalgar Square, National Galery, Piccadilly Circus, Ogrody Kensington, Muzeum Historii Naturalnej. Nocleg.

DZIEŃ IV:
Śniadanie. Zwiedzanie Londynu: Hyde Park, Buckingham Palace, Westminster Abbey. Nocleg.

DZIEŃ V:
Śniadanie. Przejazd do Oxford - spacer po mieście, przejście przez High Street, obok Christ Church College, St. John's College - szkoły, w której studiował Tony Blair, ogrodów, biblioteki Bodleian, teatru Sheldonian - miejsca wręczania dyplomów, Muzeum Historii Oxfordu. Następnie przejazd do Windsor zwiedzanie m.in. Windsor Castle - ulubionej rezydencji królowej Elżbiety II. Nocleg.

DZIEŃ VI:
Śniadanie. Przejazd do Greenwich zwiedzanie: południk zerowy, Cutty Sark, Królewskie Obserwatorium. Nocny powrót do kraju.

DZIEŃ VII:
Przyjazd do Polski.

ZAPEWNIAMY:
Przejazd autokarem lux (barek, wc, video)
4 noclegi
4 śniadania z prowiantu biura
Ubezpieczenie KL i NNW
Opieka pilota/przewodnika
Przejazd Eurotunelem

CENA: 760,00 PLN/os

Na bilety wstępów należy przeznaczyć 30 GBP/os.
Na obiady należy przeznaczyć 20 GBP/os.

Biuro Podróży ,, Abraksas” Ul. Stawowa 3/3 tel. 032 2068502 nasz e- mail info@abraksas.pl

Powązki ks. Czartoryskiej

Powązki, niegdyś wieś, były rezydencją podwarszawską Czartoryskich. W latach 1774 - 1784 stanowiły „odpowiednio tło i miejsce spotkań miłośników wyrafinowanego gustu”.

Jeszcze za panowania Sasów Polska rozmiłowała się w stylu rokoko: pałace, meble, stroje, dekoracje, galanteria dworska itd. Powązki Izabeli Czartoryskiej „zbudowane na wzór Trianonu wersalskiego” (park, ogród, pałacyk) kopiowały podobne urządzenia francuskie. Monografista Powązek i Puław słynnej Izabell (m. in. miłośniczki poezji i teatru) wyliczając modne „wiejskie” chatki zbudowane dla właścicieli i gości pisał: „... chata księżny, zbudowana z okrąglaków lakierowanych w kolorze drzewa naturalnego, pokryta trzciną, czarodziejskie ukrywała wnętrze”, a w parku nie tylko były groty, strumyki i sztuczne ruiny, ale i nieodzowna „obórka, aby pasterzom i pasterkom nie brakło stada kóz, krów i baranków”. Za pasterzów i pasterki chodzili przebrani Czartoryscy i im podobni. Wśród czarodziejskiej scenerii przesuwały się improwizowane niespodzianki. „Była to przecudna dekoracja dla sztucznej idylli”.

Zanim Izabela Czartoryska przeniesie swoje „centrum kulturalne” do słynnych Puław, Powązki, jako typowo rokokową konstrukcję, opieją w swojej twórczości Krasicki, Trembecki, Naruszewicz, który m. in. skonstatuje: „/.../ Powązki kocham niepomału/ Dla przyjemnej zabawy, a nie dla morału.”



Otóż dogrzebałem się do opisu Czarnego dworu z 1770 - budynku gospodarskiego w stylu pseudogotyckim o zarysie przypominającym wegielnicę przy ul. Dolnośląskiej 12.

I tu jest problem - dwór "odkrył" dyr. Łazienek prof. Kwiatkowski i obiekt stał jeszcze w 1967 - dziś na mapach nie ma adresu nr 12. Czyżby zniknął?

I dalej odkryć ciąg dalszy:

- Powązki Czartoryskiej to nie był rejon Cmentarza Powazkowskiego, a Wojskowego na północ od Powązkowskiej - i te zarysy czegoś na planie z 1888 moga miec coś z tym wspolnego

- ul. Saperska, Pionierska - czy one nie maja aby coś wspólnego z tymi koszarami na Powązkach?

- no i na koniec olśnienie: ul. Jasnodworska, Sybilli i Izabeli - wynika z tego, że był tu i Jasny Dwór, i Światynia Sybilli i jest ulica do dworu nazwana na cześć Izabeli Czartoryskiej

Fabryka - ul.Sienkiewicza 171

Czy zniknie fabryka chroniąca ogród przy pałacu Schweikerta?

Instytut Europejski w Łodzi alarmuje, że wkrótce zostanie rozebrany kolejny stary budynek związany z historią miasta. Jest to obiekt pofabryczny z wieżą przy ul. Sienkiewicza 171, należący do firmy budowlanej SGJ Baltis ze Szczecina.

Instytut mieści się w zabytkowym pałacu Wilhelma Schweikerta przy ul. Piotrkowskiej 262. Za rezydencją aż do ul. Sienkiewicza rozciąga się wspaniały ogród, z którym sąsiaduje wspomniany budynek pofabryczny.

- Mur fabryczny w granicy północnej ogrodu był zawsze - zaznacza Kazimierz Sobotka, dyrektor generalny Instytutu Europejskiego. - Obsadzony pnączami tworzył klimat ogrodu. Naszym zdaniem, należy utrzymać istniejący sposób wydzielenia północnej granicy ogrodu.

Tak się raczej nie stanie, bowiem pracownicy instytutu dowiedzieli się, że właściciel sąsiedniej nieruchomości planuje rozebrać mury pofabryczne stanowiące zamknięcie i zabezpieczenie ogrodu od strony północnej.

- Nie możemy się zgodzić, aby ogród całkowicie utracił to zabezpieczenie - podkreśla Kazimierz Sobotka. - Domagamy się więc pozostawienia przylegających do naszego ogrodu ścian wyburzanych budynków, przynajmniej do wysokości trzech metrów.

Nieruchomość przy ul. Sienkiewicza ma około 1 ha. Budynek pofabryczny, dobudówki i duży dziedziniec. Jeszcze niedawno swoje siedziby miały tam firmy handlujące meblami biurowymi, częściami do maszyn, reklamami, ale - jako najemcy - wyprowadziły się. Pustych murów pilnuje ochroniarz z firmy wynajętej przez Baltis. O właścicielu nieruchomości nic nie wie.

A jest nim firma, która w Łodzi buduje kompleks mieszkaniowy Barciński Park przy ul. Tylnej. Kosztem 420 mln zł mają tam powstać 283 luksusowe mieszkania. M.in. pod lofty zostanie odnowiona dawna przędzalnia.

Czy podobne plany inwestor ma wobec działki przy ul. Sienkiewicza 171? Niestety, nie udało nam się na razie dowiedzieć, gdyż - jak nas poinformowała Marta Jaroń z firmy Baltis - wczoraj dyrektorzy byli zajęci i nikt nie mógł udzielić informacji.

Spółka Dąbrówka, której dyrektorem był Maurycy Poznański, w 1896 roku kupiła nieruchomość od Henryka Birnbauma razem z kamienicą przy ul. Piotrkowskiej 258. Potem zbudowała fabrykę, która - według instytutu - ma być rozebrana. Ze zgodą raczej nie będzie kłopotów, gdyż obiekt nie jest w ewidencji zabytków.

Wojewódzki konserwator zabytków Wojciech Szygendowski powiedział nam, że najpierw musi zapoznać się z sytuacją i dopiero wtedy odpowie na apel o ratowanie starej fabryki.

Wiesław Pierzchała - POLSKA Dziennik Łódzki

Zieleń miasta



Łódź nazywano polskim Manchesterem. W piosenkach śpiewano, że jest miastem tysiąca kominów. W stereotypowym wyobrażeniu często pozostaje terenem fabrycznym. Rzadko pamiętamy o tym, że jest miastem zieleni. Tymczasem Łódź została wzniesiona w miejscu dziesiątek źródełek, rzeczek i bezkresnej puszczy. Do dziś w granicach miasta pozostało 2378 ha lasów. Mamy też 34 miejskie parki, z których 11 wpisano do rejestru zabytków kultury. Kolejny zieleniec powstaje na Olechowie. Park Piłsudskiego czy Las Łagiewnicki należą do jednych z największych w Polsce kompleksów zielonych usytuowanych w granicach miasta. A to przecież tylko część zielonego salonu Łodzi, który dodatkowo uzupełniają ogrody, zieleńce, skwery czy ogródki działkowe.

Geneza miejskich parków jest różna. Największe - Piłsudskiego, Poniatowskiego, Źródliska (I i II), Mickiewicza i 3 Maja - tworzone były w oparciu o istniejące lasy. Śladem tego procesu są drzewa znacznie przekraczające wiekiem czas ich założenia. Niektóre powstawały jako parki prywatne, przy rezydencjach fabrykanckich. Cztery z nich zostały jeszcze przed wojną wykupione przez magistrat. Inne od początku były projektowane i budowane jako obiekty ogólnodostępne. Większość pochodzi z przełomu XIX i XX wieku oraz z lat 1910 - 1925. W okresie powojennym zrealizowano dziewięć niewielkich miejskich ogrodów, w większości uczyniono to w połowie wieku. W ostatnich latach powstały dwa nowe: park Widzewska Górka i park Ocalałych. Zapraszamy na spacer po najciekawszych z nich.

ŹRÓDŁO: www.uml.lodz.pl

Willa Bluma i Monitza - ul. Wigury 30/32

Spór o willę Bluma: zburzyć czy ratować

17.10.2008

Wybuchł spór o uratowanie kolejnego zabytku w Łodzi. Chodzi o willę Bluma i Monitza przy ul. Wigury 30/32, którą właściciel chce zburzyć, a konserwator zachować. W rezydencji została tylko jedna rodzina, która niemal każdej nocy nękana jest przez wandali i szabrowników, wynoszących z budynku co popadnie. Willa jest w opłakanym stanie, ma wybite szyby i wyrwane okna.

- Ta willa jest w ewidencji zabytków, chcemy ją uratować przez wpisanie do rejestru - zaznacza Piotr Ługorowicz z wojewódzkiego biura konserwatora zabytków. - Tymczasem właściciel obiektu wystąpił do władz miasta o zgodę na rozbiórkę. Byłaby to wielka strata, gdyż willa z ogrodem tworzą bardzo cenny zespół.

Konserwatorzy są zaniepokojeni, gdyż niezabezpieczona rezydencja jest dewastowana.

- Dziś całą noc nie spałem. Znów na parterze grasowali i hałasowali bezdomni, którzy regularnie przychodzą tu i dewastują budynek.

- Z wyposażenia nic już nie zostało i willi grozi zagłada. A było tu tak ładnie: piękny dom, zadbany ogród, stylowe ogrodzenie - wzdycha Marek Kalesiński, emeryt, który mieszka tu od 1945 roku.

- Dostaliśmy mieszkanie na Olechowie i wkrótce się wyprowadzimy - dodaje jego przyjaciółka Lucyna Kosińska. - Niedawno w naszym mieszkaniu zaczął odpadać sufit i zostały już tylko belki.

Czy właściciel rezydencji i konserwator zabytków nie powinni dojść do kompromisu, aby uratować ten cenny obiekt?

- Kupując willę, chciałem w niej założyć siedzibę swojej firmy, ale nic z tych planów nie wyszło - twierdzi Marek Mirek, szef firmy budowlanej Delta. - Przed rokiem komisja nadzoru budowlanego kazała się wyprowadzić lokatorom, gdyż budynek groził katastrofą budowlaną. Jest już za późno, aby go ratować. Stoi na słowo honoru. Stąd mój wniosek o rozbiórkę.

Czy powtórzy się sytuacja z fabryką Biedermanna przy ul. Smugowej, którą do połowy zburzono, zanim udało się zablokować rozbiórkę, aby wpisać obiekt do rejestru zabytków?

- Po zasięgnięciu opinii konserwatorów miejskiego i wojewódzkiego, wstrzymaliśmy postępowanie w sprawie zgody na rozbiórkę willi, którą chcielibyśmy zachować - podkreśla Marzena Korosteńska z biura prasowego prezydenta Łodzi.


Lucyna Kosińska, która mieszka przy ul. Wigury 30, wkrótce wyprowadzi się na Olechów

Wiesław Pierzchała - POLSKA Dziennik Łódzki

Zamki, Twierdze, Forty i inne takie zdobycze Wolfgraua



Bojnice - Tak jak u nas w Malborku w chu.. ludzi tam w Bojnicach..
Bojnice, jedno z najmłodszych miast Słowacji, są bardzo popularne wśród turystów. Powodem jest zamek w ogromnym parku, a także kąpielisko termalne i duży ogród zoologiczny (na terenie parku).

Jeśli dodać do tego urocze zabytkowe centrum, zieloną dzielnicę sanatoryjną, jaskinię, ogrody, liczne szlaki górskie i dobrze rozwiniętą bazę noclegową i gastronomiczną, miejscowość jawi się jako turystyczny raj.

Na trawertynowym wzgórzu, na stokach Malej Magury wznosi się najeżone blankami i wieżami zamczysko, niby żywcem przeniesione znad Loary. Pierwsza wzmianka o bojnickim zamku pochodzi z 1113 r. Przez stulecia królewski gród był rozbudowywany przez kolejnych właścicieli: Gilethów, Leustachów, Zapolskich, Thurzonów. Od 1644 do 1918 r. należał do Pálffych; ostatniemu z rodu, Jánosowi Ferencowi, budowla zawdzięcza dzisiejszy kształt. Ekscentryczny i bardzo bogaty hrabia zapragnął upodobnić rodową rezydencję do zamków bawarskich i francuskich. Zgromadził sporą kolekcję egzotycznych dzieł sztuki, skupowanych na międzynarodowych aukcjach. Wraz z rodzinnymi zbiorami i galerią portretu tworzą one zrąb dzisiejszej kolekcji muzealnej.

W 1939 r. bojnicki zamek kupił potentat obuwniczy Ján Baťa (nazwisko czeskiego fabrykanta obuwia w Polsce jest znane jako Bata, stąd np. po góralsku kalosze to „bacioki”). Po wojnie rząd czechosłowacki skonfiskował zamek razem z całym majątkiem, by w 1950 r. urządzić w nim muzeum. Część kolekcji Pálffych została wywieziona do Pragi.

Taki disneyowski zameczek

The Sims 2: Rezydencje i ogrody (2008) [PL]



Data Premiery:
Świat: 17 listopada 2008
Polska: 21 listopada 2008

The Sims 2: Mansion & Garden Stuff to jeszcze jeden dodatek do znanej i cenionej gry będącej de facto symulacją ludzkiego życia. Tym razem naszą wirtualną egzystencję możemy urozmaicić o próby stworzenia zapierającej dech posiadłości, a także okalającego ją ogrodu.

W tym ambitnym zadaniu pomocne okażą się trzy style, na jakie gracz może się zdecydować przy projektowaniu rezydencji swoich marzeń. Autorzy postanowili zaproponować nam motyw arabski rodem z gorącego Maroka, gdzie królują wyszukane architektonicznie pałace, albo też sięgnąć po kombinację klasycyzmu i nowoczesności, co charakterystyczne jest dla nurtu Art Deco. Trzeci temat z kolei to wyrafinowane połączenie romantyzmu z elegancją.

W praktyce oznacza to oczywiście przede wszystkim nowe elementy wyposażenia, których wykorzystanie uzależnione jest jedynie od wyobraźni grającego. W skład rozszerzenia wchodzą więc m.in. egzotyczne kolumny, monumentalne schody, kolektory słoneczne oraz kolejne zestawy oryginalnych okien, drzwi, dachów, płotów, etc. W ogrodzie natomiast przed sąsiadami można pochwalić się grządkami niespotykanymi dotąd irysów, lilii czy słoneczników. Przepiękne kwiaty to jednak nie wszystko, gdyż co bardziej majętni swój prywatny zieleniec mogą przyozdobić także nowatorskimi rzeźbami, jak i fontannami. Na prestiż ogrodu ponadto pozytywnie wpłyną ozdobne krzewy o wymyślnych kształtach, choć w domyśle to przecież tylko wstęp do naszej emanującej przepychem wilii.

Dodatek The Sims 2: Mansion & Garden Stuff wymaga pełnej wersji gry The Sims 2 albo dowolnego, specjalnego zestawu sprzedawanego z edycją podstawową.

Aby móc zobaczyć treść musisz się zalogować. Nie masz konta? Zarejestruj się już teraz!

Mikołajkowe prezenty dla polityków :-))

Co Mikołaj może dać polityką ?

Prezydent Aleksander Kwaśniewski - piękny dworek w uroczym zakątku Polski. Po generalnym remoncie. Dwie biblioteki, siedem sypialni i wielki ogród. Okoliczna, niezwykle życzliwa ludność ma nadzieję, że prezydent chociaż raz zagości w rezydencji.

Premier Miller - super nowoczesny helikopter. Bezaawaryjny. Z przyciemnianymi szybami, szyberdachem, barkiem i zestawem mini kina domowego. Na pokładzie helikoptera znajduje się specjalna kapsuła ratunkowa.

Anita Błochowiak - czerwone skarpetki. Zrobione z bawełny z niewielką ilością sztucznego włókna, które sprawia, że skarpetki lepiej trzymają się na nogach. Ciepłe, przyjemne w dotyku.

Anita Błochowiak - czerwone skarpetki. Zrobione z bawełny z niewielką ilością sztucznego włókna, które sprawia, że skarpetki lepiej trzymają się na nogach. Ciepłe, przyjemne w dotyku.

Marek Pol - koparka. Bogaty zestaw dźwigni i przełączników zapewnia pełną kontrolę nad nią. Do koparki dołączony gruby plik winiet, karnetów na przejazdy tunelami i pozwoleń na kopanie.
Andrzej Lepper - kurs samoobrony. Po jego ukończeniu Pan Przewodniczący będzie mógł jeszcze skuteczniej bronić się przed atakamii politycznych oponentów i prokuratorów.

Lech Kaczyński - gumowa kaczuszka. W kolorze żótym, z czerwonym dzióbkiem. A w zasadzie dwie - druga dla brata, bo jeszcze w imię sprawiedliwości by się o tę jedną kaczkę pozabijali.

Jan Maria Rokita - główna rola w ekranizacji polskiej wersji "Rambo" . Reżyserem będzie oczywiście Pasikowski, a po ciemnej stronie zła stać będzie Linda. W scenie finałowej Jasiu z Bogusiem staną naprzeciw siebie oko w oko i Boguś tego starcia nie przetrzyma.

Jarosław Kalinowski - tydzień pobytu na polskiej wsi z pełnym wyżywieniem (suchy chleb z kaszanką, bo skup i dopłaty w tym roku były nizsze) i zapewnionym noclegiem w chlewie. W otoczeniu świń premier Kalinowski powinien doskonale zaspokoić wszystkie swoje potrzeby intelektualno-duc howe.

Roman Giertych - zestaw do gry w palanta. Zestaw zawiera dwie pałki i trzy małe piłeczki. Instrukcji brak, ale liderowi LPR chyba i tak nie jest potrzebna.

1

Mój ulubiony numer z trucizną był taki:
Przypadek pochodzi z feudalnej Japonii. Pewien lord co rano wąchał kwiaty, więc truciciel wszedł do ogrodu przebrany za ogrodnika i posypał kwiaty trucizną. Lord zszedł zanim opuścił rano ogród.

Gazy to najlepiej wg. mnie się nadają do zatruwania postaci w karczmach i innych miejscach gdzie się nie rozniosą. A co do postronnych ofiar, chyba źli skrytobójcy nie bądą się nimi przejmować.

Zresztą myślę, że jak morderca dostanie kontrakt na sprzątnięcie kogoś to nie zrobi tego z marszu. W końcu nieefektywne to i ryzykowne. Najpierw trzeba poznać zwyczaje ofiary (np: ulubiona karczma, zatrudniamy się w niej i dodajemy truciznę do jedzenia które przynosimy).

Ponadto na polterze był taki temat: tutaj z kilkoma ciekawymi pomysłami.



1 akapit - łeee, cienkie. Mój ulubiony przypadek metody skrytobójczej(choć nie trucizny) z feudalnej Japonii:

Pewien lord miał strasznie zabezpieczoną twierdzę - nawet mysz nie mogła się prześlizgnąć. Sprytny ninja jednak i tak go zabił - jak?

Gdy lord pojechał do innej rezydencji, zabierając z sobą znaczną część strażników, ninja schował się w latrynie i czekał, aż ten zasiądzie i bach - po zabawie.

Nawiasem mówiąc - caryca Katarzyna II(ta od rozbiorów Polski) zmarła na skutek...sprężynowego ostrza ukrytego w desce klozetowej(zrobionej z tronu Polski). Można by powiedzieć, że Piastowie pomścili zniewagę zza grobu.

2. Co do trucia postronnych - to zależy nie tyle od charakteru postaci, a jej podejścia. Zabójca - zimny profesjonalista - raczej będzie unikał takich numerów. Ale zabójca maniak - pewnie zrobi to z przyjemnością.

Pałąc w Mosznej.

Pałac w Mosznej - jest jednym z najbardziej znanych obiektów zabytkowych na ziemi opolskiej. Był rezydencją pruskiego rodu Tiele-Wincklerów, potentatów przemysłowych, od 1866 do 1945 roku.

Budowla powstała w połowie wieku XVII. Obecnie znajduje się w nim Centrum Terapii Nerwic. Pałac jest częściowo udostępniony do zwiedzania; w kaplicy odbywają się koncerty muzyki kameralnej, a w galerii wystawy dzieł sztuki. Obiekt otacza ponad dwustuhektarowy park (m.in. trzystuletnie okazy dębów).

Część środkowa, to dawny pałac barokowy, który w roku 1896 spłonął. W tym samym roku został odbudowany w pierwotnym kształcie. Do roku 1900 powstała najbardziej okazała część wschodnia w stylu neogotyckim, a w latach 1912 - 1914 dobudowano, w stylu neorenesansowym, skrzydło zachodnie. Park jest częścią parku krajobrazowego z cennym drzewostanem i rzadkimi skupiskami rododendronów. W roku 1911 oraz 1912 gościem podczas urządzanych polowań przez Franza hr. Tiele Wiencklera był cesarz Wilhelm II. Rodzina Tiele Winckler upuściła zamek wiosną 1945. Podczas II wojny światowej zamek uniknął zniszczeń. Od roku 1945 w zamku kwaterowały oddziały armii sowieckiej. Z tego okresu pochodzą największe zniszczenia rezydencji, dewastacji uległa większa część wyposażenia zamkowego.

W obiekcie odbywa się doroczne Święto kwitnącej azalii, w maju i czerwcu jest tu popularyzowana muzyka kompozytorów polskich i niemieckich, w czasie święta galeria prezentuje wystawy plastyczne, odbywają się tu również plenery malarskie.

W ogrodzie pałacowym odkryto na początku XX wieku fragmenty piwnic, które H. Barthel w 1929 roku identyfikował z zamkiem templariuszy, miał on łączyć się podziemiami z zamkiem w Chrzelicach. Po drugiej wojnie światowej podczas prac budowlanych natknięto się na ślady średniowiecznej palisady.

Zamek posiada 365 pomieszczeń i 99 wież i wieżyczek. Powierzchnia wynosi 7 tys. m², a kubatura - 65 tys. m³.







Wikipedia.pl

Zagadki warszawskie 3

1) Kiedy pojawił się pierwszy opisany most stały w Warszawie i co się z
nim
stało?


Najwiekszym dzielem sztuki inzynierskiej byl w tym czasie most przez Wisle.
Budowano go piec lat, oddano do uzytku w 1573 r., a wykanczano nastepne
dziesieciolecie. Most konstrukcji palowej mial 18 przesel i liczyl 500 m
dlugosci. Na most wjezdzalo sie przez dwupietrowa baszte, w której czuwali
straznicy, gdyz obawiano sie zaprószenia ognia. Most nie byl dlugo chluba
Warszawy - na wiosne 1603 r. zniszczyly go lody Wisly.

2) Co spowodowało boom budowlany (a co za tym poszło to zmianę stylu,
pojawiły się trzytraktowe kamienice) na początku XVII w. w Warszawie?
Podpowiem: nie ulga budowlana, ani nie preferencyjny VAT i jeszcze nie
Szwedzi ;)


Doniosle znaczenie dla Warszawy od XVI do XVIII w. mial wzrost liczby
jurydyk - obszarów w obrebie miasta lub poza jego murami, wyjetych spod
wladzy i sadownictwa miejskiego na mocy przywileju ksiazecego. Zakladali je,
wywalczywszy sobie przywilej królewski, magnaci swieccy lub duchowni, bogata
szlachta, klasztory.

W poczatkach XVII w. Warszawa przekroczyla znacznie tereny Starego i Nowego
Miasta i ich najblizszych przedmiesc. W 1648 r. Praga otrzymala prawa
miejskie i zaczela sie szybko rozwijac.

Za czasów Zygmunta III Wazy Warszawa byla jednym z wiekszych osrodków
miejskich w Polsce i liczyla kilkanascie tysiecy mieszkanców. W Warszawie
osiedlala sie szlachta i duchowienstwo przyciagane bliskoscia dworu
królewskiego i ksztaltujacego sie tu osrodka dyspozycyjnego panstwa. Magnaci
skupowali wsie podwarszawskie, wystawiali w Warszawie rezydencje i tworzyli
jurydyki.

W pierwszej polowie XVII wieku przebudowana kolegiata sw. Jana zyskala
renesansowo-barokowa fasade. Polaczono ja z Zamkiem Królewskim gankiem
biegnacym od prezbiterium. Wybudowano obok kolegiaty bogato zdobiony
kosciól, cieszacych sie protekcja i poparciem Zygmunta III, Jezuitów. Przy
ul. Freta powstal kosciól i klasztor Dominikanów. Zamek Królewski
przebudowywany pod skrupulatnym nadzorem samego króla, znanego ze swego
smaku artystycznego, uzyskal w tym czasie charakterystyczna postac
nieforemnego pieciokata. Siedziba króla zostala bogato wyposazona, takze w
dziela sztuki. Wspólnym dzielem Wazów byl otoczony ogrodem i zwierzyncem
Zamek Jazdowski. Powstal takze Palac Kazimierzowski (obecnie glówny budynek
Uniwersytetu Warszawskiego). W 1643 r. przy Krakowskim Przedmiesciu
rozpoczal budowe palacu hetman Stanislaw Koniecpolski (dzis siedziba
Prezydenta Rzeczypospolitej). Z inicjatywy Wladyslawa IV w 1643 r.
wystawiony zostal przed Zamkiem Królewskim bardzo charakterystyczny, niemal
symbol miasta, pomnik - kolumna Zygmunta. Kolumna byla dzielem zbiorowym,
koncepcje przestrzenna zaproponowali architekci Augustyn Locci i Constantino
Tencalla, a statue wyrzezbil Clemente Molli. Kolumna przetrwala potop
szwedzki, obalili ja dopiero hitlerowcy.

http://um.warszawa.pl/warszawa/?dzial=owarszawie&strona=historia&hist...

Rusalka

przetarg na Grób Nieznanego Żołnierza?

"Rzeczpospolita" w dniu 13 stycznia zamieściła informację, że pod koniec
stycznia będzie ogłoszony przetarg na Grób Nieznanego Żołnierza i
sąsiadujące z nim tereny położone w obrębie Ogrodu Saskiego w celu
zbudowania obiektów biurowych i komercyjnych pod pretekstem odbudowy pałacu
Saskiego i pałacu Bruhla. W rzeczywistości chodzi o odbudowę carskich
kamienic wzniesionych po upadku powstania listopadowe go na miejscu
zburzonej rezydencji Augusta Mocnego. Pałac Bruhla, z kolei,jest dziełem
Bohdana Pniewskiego z końca lat 30-tych XX-ego wieku. Po tych budowlach nie
zachowała się żadna dokumentacja. Przed II wojną światową nie były uważane
za obiekty godne inwentaryzacji architektonicznej. Budowa obiektów biurowych
(jeśli nawet będą tam najwyższe urzędy państwowe to nie będą miały
odpowiednio reprezentacyjnych przestrzeni) i komercyjnych zatrze jedyny
symbol walki, wojny i zagłady miasta, przytłoczy go, ograniczy jego widoki z
różnych stron.

Widok Grobu Nieznanego Żołnierza na tle Ogrodu Saskiego stał się, od lat
niemal 60-ciu, znaną na całym świecie ikoną Polski i Warszawy.

Na spotkaniu, które się odbyło 26 stycznia w Oddziale Warszawskim SARP
większość dyskutantów była przeciw tym pomysłom z różnych względów. Mirosław
Szydelski z firmy amerykańskiej AIG/Lincoln był zdania, że ta formuła jest
całkowicie nierealna ekonomicznie i funkcjonalnie. Wiceprezydent Warszawy
Olgierd Dziekoński przekonywał,że Grób Nieznanego Żołnierza jest jedynym
dramatycznym znakiem historii XX-ego wieku stanowiącym przekaz dla
przyszłych pokoleń. (por. Gazeta Stołeczna, 27.01.2004) Pomimo tych i wielu
innych głosów, Naczelny Architekt Warszawy Michał Borowski w podsumowaniu
dyskusji stwierdził, że sprawa obudowy Grobu Nieznanego Żołnierza jest
przesądzona. Nie posądzam Go o złą wolę lecz jedynie jestem przekonany, że
brak Mu wyobraźni przestrzennej i że cierpi na agorafobię. Nie wolno do tego
dopuścić, by materialne ślady historii były zacierane w imię
krótkowzrocznych interesów.

Mam zamiar zwrócić się do Prezesa SARP, także do Ministra Kultury, do
Instytutu Pamięci Narodowej, do Sekretarza Generalnego Rady Ochrony Pamięci
Walk i Męczeństwa, do partii politycznych z protestem przeciw wyłanianiu
rozwiązania jednego z najważniej-szych miejsc w Polsce w drodze przetargu na
inwestora, któremu będzie podporządkowana koncepcja placu, koncepcja jak
zagospodarować naszą wolność. Tu powinny powstać idee, projekty artystów,
poetów scenografów, nie tylko z Polski lecz i z całego świata. Jest wiele
jest miejsc w Polsce które mogą być zaczynem wolnej myśli twórczej nie
skażonej podrzędnością i powielaniem rozwiązań artystycznych lecz to należy
do najważniejszych Sam fakt możliwości tak wielkich wyzwań twórczych jest
argumentem przeciwko banalizacji przestrzeni stolicy Polski.

Są argumenty, że było wiele konkursów. ale zapomina się jednak, że nie było
od 60-ciu lat swobodnej dyskusji a ponadto po wybudowaniu koszmarnego
biurowca-marketu Fostera przesłaniającego wspaniałą fasadę Teatru Wielkiego,
sytuacja jest diametralnie inna.

Niezależnie od własnych poglądów uważam, że należy zwrócić uwagę na fakt
niezbędnej konieczności przeprowadzenia debaty publicznej czy społeczeństwo
polskie chce by ten symbol, będący nawet w czasach komunizmu znakiem
suwerenności narodu, był teraz po odzyskaniu niepodległości unicestwiony w
drodze niedemokratycznych przetargów.

Zapominamy, że mechanizmy rynkowe nie są mechanizmami demokratycznymi.
Sprawa placu Piłsudskiego to sprawa jakości przestrzeni publicznej, ładu
przestrzeni, ładu moralnego i jakości naszej demokracji.

Są miejsca w Polsce, które powinny wyrażać polską rację stanu, jej historię
także najnowszą, jej cele i wartości.

Jeremi T. Królikowski

Koło Krytyki OW SARP

Pałac Potockich w Krzeszowicach

Okazały pałac Potockich zbudowany został w l. 1850-57 wg projektu Franciszka Marii Lanciego. Początkowo Artur Potocki w 1816 r. zamówił projekt rezydencji pałacowej u francuskich architektów- Perciera i Fontaine'a, twórców nowej części Luwru. Powstał wówczas projekt pałacu, którego budowa przekraczała możliwości finansowe Potockich. Następny projekt wykonał czołowy berliński architekt Karol Schinkel, a po śmierci Artura jego żona Zofia zamówiła jeszcze trzy, z których akceptację uzyskał projekt Franciszka Marii Lanciego. Biorąc pod uwagę jeszcze dwa projekty, które powstały za życia Izabeli Lubomirskiej, do realizacji wszedł dopiero siódmy. Pracami budowlanymi kierował Adam Bauman. Pałac został zamieszkany w 1862 r., a dalsze drobne przeróbki zwłaszcza związane z wystrojem wnętrz trwały do 1870 r.

Pod koniec XIX w. [prawdopodobnie ok. 1890 r. - przyp. autora] dodano skrzydło wsch. a w okresie okupacji hitlerowskiej urządził w nim swą letnią rezydencję generalny gubernator Hans Frank (przebudowa z tego okresu objęła m.in. zamianę kaplicy na gabinet gubernatora oraz przebudowę całego układu komunikacyjnego, poprzez dobudowanie klatki schodowej zwanej obecnie "niemiecką"). W celu upiększenia willi Hansa Franka w Krzeszowicach i willi Otto Wächtera w Zakopanem dniu 23 sierpnia 1940 hitlerowcy wywieźli tam z krakowskiego Ogrodu Botanicznego kilkaset okazów roślin. Po wojnie był użytkowany jako zakład wychowawczy dla młodzieży. W ostatnich latach oczekuje na nowego użytkownika, niszczejąc przy tym. Obecnie pałac jest otwierany dla zwiedzających wyłącznie w Dni Krzeszowic lub w trakcie organizacji recitali lub innych imprez.

Jest to budowla w stylu późnoklasycystycznym i eklektycznym, nawiązująca formą do włoskiej willi z renesansowymi elementami. Pałac ma kształt czworoboku z wewnętrznym dziedzińcem i mieści 228 różnych pomieszczeń. Sale na parterze służyły celom reprezentacyjnym. Znajdowała się tam sala gdańska, hall, biblioteka, sale francuskie, jadalnie, mała i duża sala balowa oraz ośmiokątna oranżeria.

Dziś w Krzeszowicach nie ma śladu po umeblowaniu pałacu, ale o jego pięknie świadczyć mogą jeszcze renesansowe drewniane gdańskie schody z ok. 1700 roku znajdujące się obecnie w Muzeum Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie. One same są żywą historią. Otóż kupiła je w Gdańsku Katarzyna Adamowa Potocka wraz z całym antykwariatem gdzie je odkryła, ale z powodu trudności w wywozie dzieł sztuki z tego miasta za granicę zostały przesłane do Berlina, a tam przepakowane i przetransportowane do Krzeszowic. I wówczas w Niemczech wybuchł skandal, że Polacy rabują gdańskie zabytki. Ostatecznie schody zostały w Krzeszowicach, skąd po wojnie profesor Estreicher przeniósł je na obecne miejsce, tym samym ratując dzieło sztuki przed grabieżą. Również w 1940 r. znajdująca się w tutejszym pałacu kolekcja starożytnych dzieł sztuki Potockich, została przekazana do Muzeum Czartoryskich w Krakowie. Wiadomo, że Potoccy eksponowali tu zbiór około 70 rzeźb i detali architektonicznych w krytej galerii, pomiędzy dużą salą balową a oranżerią, w której stał m.in. posąg Merkurego dłuta Thorwaldsena. Do dzisiaj pod oknami pałacu, między zapuszczonymi krzewami, przetrwał piękny brązowy posąg przedstawiający "Gladiatora".

Pałac otoczony jest rozległym (12,5 ha) dość dobrze utrzymanym parkiem krajobrazowym (w stylu angielskim) - ob. uznany za pomnik przyrody, założonym w 1849 przez Adama i Katarzynę Potockich. Był skomponowany w ten sposób, aby z okien pałacu widać było zamek Tenczyn, dawną siedzibę właścicieli miasta. Sam w sobie jest piękną kompozycją-arboretum. Rosną tu m.in.: dęby krajowe i aklimatyzowane, jarząb szwedzki, miłorząb, surmie, tsuga kanadyjska, platany, iglicznia trójcierniowa, tulipanowce, a nawet rzadko w Polsce spotykany korkowiec, łącznie około 1500 drzew.

Odnośnie samego Pałacu to jutro wkleję kilka fotek, i napiszę wam co ciekawego w nocy się tam dzieje

[L] Kradzież w Blasku Półksiężyca :P

Ha! Dawno tego nie robiłam, więc dorzucę kilka moich uwag, tym razem do błędów logicznych (i innych, które akurat rzuciły mi się w oczy) .

Moira zmrużyła jedynie swe seledynowe oczy.



Przecież są szaroniebieskie. A seledyn to (wg słownika języka polskiego) bladozielony.

Ostatni raz obejrzała się na miejsce, w którym stał Garrett.
„Czemu to zrobił? (...)



W pierwszym momencie nie wiadomo, o co chodzi. Może warto by wyjaśnić: ...dlaczego nie chciał wykonać tego zadania... lub coś w tym stylu.

Po posiłku ręce wytarła o spodnie, gdyż były tłuste. Usłyszała kroki, więc wytarła dłonie o spodnie.



...i od tej pory towarzyszyła jej woń śledzi, a każdy strażnik, którego mijała oblizywał się ze smakiem nie do końca wiedząc, czemu to robi . Poza tym powtórka.

Twarze kucharek były spocone od gorąca ziejącego od palenisk.



Czy gorąco może ziać...? Może buchającego?

GOŚCI?! Czemu mnie nikt nie uprzedził?!



To już widać z opisu rezydencji, jak jeszcze stoi w ogrodzie, jeśli miałabym się czepiać...

(...) i tegoż koloru suknia, która także spływała po krawędzi fotela i po długich szczupłych nogach.



Skąd wiesz, że były szczupłe, skoro zakrywała je suknia?

(...) wodę sączyły przepiękne maki.



...popijając od czasu do czasu brandy... Dość szczególny wybór czasownika .

(...) w którym wesoło trzaskał świerkowy opał.



Skąd wiesz, jaki? Chyba stoi za daleko, by to stwierdzić...?

(...) niektórzy przycupnęli bezpośrednio na trawie wpatrując się w bezchmurne — już po deszczu — niebo.



Na mokrej trawie?

Tymczasem Moira waliła głową w kamienną wazę.



I nikt nic nie słyszał?

Wszystko wylądowało w jej niezawodnej płóciennej torbie.



Taaa... też chciałabym mieć taką torbę. Bez dna, nic nie ważącą i nie przeszkadzającą absolutnie w niczym .

Szybko jednak dała susa za posąg jakiejś czarodziejki (...)



Jakiej czarodziejki??? Tam nie ma czarodziejek.

Eh... to na pewno dzieciaki któregoś z tych bogaczy... marnuję tylko czas.



Taa... ich standardowe wyposażenie to bomby błyskowe . Zawsze jednak myślałam, że to jednak urządzenie czarnorynkowe...

Krążą słychy, że sami Młotodzierżcy ją stworzyli (...)



Słuchy. Poza tym, trzymaj się jednego czasu (jak już Black Fox wcześniej zwrócił Ci uwagę ).

Stała teraz w księżycowym blasku.



Nie od razu wiadomo, o co chodzi. Tu też (jak i gdzieś na początku) warto by dodać coś wyjaśniającego.

Generalnie nie jest źle. Podobają mi się opisy, a raczej próba umiejscowienia historii w jakimś konkretnym miejscu, które można sobie wyobrazić. Nie wszyscy piszący wpadają na ten pomysł .

Deweloper - Dom Development S.A

Adres strony dewelopera : http://domdevelopment.pl

Dom Development – znak najwyższej jakości

Firma Dom Development S.A. funkcjonuje na rynku budownictwa mieszkaniowego od 1996 r. Od października 2006 roku akcje Dom Development S.A. są notowane na warszawkiej Giełdzie Papierów Wartościowych. Baza kapitałowa zapewnia stabilność finansową firmy, bardzo dobrą płynność finansową i stanowi gwarancję dla wszystkich osób fizycznych i prawnych związanych z Dom Development. Stało się to możliwe dzięki napływowi kapitału popartego wieloletnim doświadczeniem na międzynarodowym rynku nieruchomości.

Nasz cel to nowoczesna, wsłuchana w potrzeby Klientów, firma zapewniająca wysoki standard i jakość oferowanych mieszkań oraz system finansowania zakupu nieruchomości pozwalający na zakup własnego mieszkania praktycznie wszystkim pracującym mieszkańcom naszego kraju. Aby to osiągnąć wspólnie z wiodącymi bankami i niezależnymi doradcami finansowymi opracowujemy dostosowane do oczekiwań i możliwości naszych klientów oraz oparte na najlepszych na rynku kredytach hipotecznych programy zakupu mieszkań.

Pragniemy stworzyć dostosowaną do tego systemu szeroką bazę ofert, która już w tej chwili przedstawia się niezwykle bogato i obejmuje zarówno wysokiej jakości mieszkania w popularnej, tradycyjnej zabudowie,
jaki i budownictwo jednorodzinne. Do końca 2006 r. Dom Development S.A. oddała do użytku ponad 10000 mieszkań, apartamentów i domów jednorodzinnych.

Dom Development został po raz kolejny wyróżniony prestiżowym Certyfikatem Dewelopera przyznawanym przez Krajową Izbę Budownictwa w uznaniu znaczącej pozycji na rynku budownictwa mieszkaniowego, solidności i rzetelności oraz gwarancji bezpieczeństwa prawnego i finansowego dla Klientów, a nasze kolejne realizacje zdobywają prestiżowe nagrody i wyróżnienia. Jesteśmy członkiem Polskiego Związku Firm Deweloperskich oraz Towarzystwa Ubezpieczeń Wzajemnych – organizacji zrzeszających najbardziej solidnych i wiarygodnych deweloperów.

Zdajemy sobie sprawę, że cały czas działamy na trudnym, ale wciąż jeszcze bardzo młodym rynku, przed którym dopiero zaczyna się przyszłość. Fakt ten nie pozostaje bez wpływu
na strategię firmy i zakres działań podejmowanych z myślą o przyszłości.

Dom Development – mieszkania na każdą kieszeń

Mieszkania, apartamenty i domy oferowane przez Dom Development zaspokajają potrzeby zarówno szerokiej rzeszy klientów poszukujących wysokiej jakości mieszkań za rozsądną cenę – jak i klientów o znacznie wyższych możliwościach finansowych wymagających przede wszystkim najwyższej jakości i najbardziej atrakcyjnych lokalizacji.

Dom Development dysponuje najszerszą ofertą na stołecznym rynku nieruchomości praktycznie we wszystkich jego segmentach. Realizujemy popularne projekty mieszkaniowe zarówno dla masowego klienta jak i ekskluzywne rezydencje – przeznaczone dla zamożnej grupy klientów. Coraz większą część naszej oferty stanowią apartamenty o podwyższonym standardzie zlokalizowane w najbardziej atrakcyjnych dzielnicach Warszawy.
Dla osób ceniących spokój, i wypoczynek we własnym ogrodzie, prowadzących rodzinny tryb życia niezmiennie atrakcyjne pozostają budowane przez nas osiedla domów jednorodzinnych.

Wychodzimy z założenia, że liderem jest ten, kto wytycza nowe kierunki. Naszą ambicją było
i jest nie tylko zapewnienie Państwu najszerszej na rynku oferty mieszkaniowej, ale również pomoc w sfinansowaniu zakupu, a ty samym znalezienie sposobu na realizację marzeń.

==================================
Niniejszy opis pochodzi z stron www dewelopera

Helena Modrzejewska Muzeum Historyczne Miasta Krakowa

Wielu było i jest artystów w Krakowie, ale nieliczni tylko zrobili tak wielką karierę jak Helena Modrzejewska. To nazwisko do dziś coś mówi nie tylko specjalistom. W środę, w setną rocznicę śmierci najsławniejszej krakowskiej aktorki, w Muzeum Historycznym otwarto poświęconą jej wystawę.

Helena Modrzejewska urodziła się w Krakowie w roku 1840 jako Jadwiga Helena Misel, nieślubne dziecko wdowy Józefy Bendowej, właścicielki kamienic przy pl. Dominikańskim. W pierwszej sali oglądamy taki Kraków, jaki znała w dzieciństwie i wczesnej młodości Helena - niewielkie miasto, otoczone zielonymi wzgórzami i ogrodami. Sielankę zakłóca obraz przedstawiający wielki pożar Krakowa w roku 1850. Pożar dotknął również rodzinę Heleny - spłonęły wówczas (nieubezpieczone) kamienice jej matki.

Następna sala pokazuje krakowski teatr, do którego Helena (już pod nazwiskiem Modrzejewska) - weszła po czterech latach wędrówek po Galicji. Na portretach i fotografiach zobaczyć można, jak wyglądali ci, którzy grali z Modrzejewską. Przede wszystkim jej największa rywalka Antonina Hoffmanowa, równie utalentowana, ale pozbawiona tej energii, która skłaniała Modrzejewską do podejmowania wciąż nowych wyzwań, do przekraczania kolejnych progów. Są tam również sceniczne fotografie Modrzejewskiej z okresu krakowskiego. Co prawda wykonano je w atelier jej nadwornego fotografa Walerego Rzewuskiego, ale oddają sceniczną ekspresję aktorki. Fotografii "w rolach" (czyli kostiumach, bo nie było wówczas w zwyczaju robienia zdjęć na scenie) jest na wystawie mnóstwo, bowiem Modrzejewska bardzo dbała o rejestrowanie etapów swojej kariery.

Są też kostiumy - i te projektowane przez Wyspiańskiego do "Antygony" czy "Protesilasa i Laodamii" w krakowskim teatrze, i te szyte w Paryżu do sztuk Szekspira, Scribe'a czy Schillera. Można się przekonać, że Modrzejewska była szczupłą kobietą, a stopy miała wąskie i zgrabne, co widać po jedwabnych pantofelkach, w których grała Marię Stuart. Obok kostiumów drobiazgi - wężowa bransoleta Kleopatry, meksykańskie korale Imogeny, wyszywana torebeczka Rozalindy, wachlarz z pawimi piórami, haftowane szale, urządzenie do napinania rękawiczek, popielniczka z jaszczurkami (Modrzejewska paliła, nawet na scenie, czego dowodem zdjęcie z "Frou-frou").

Prywatne życie Modrzejewskiej zajmuje mniej miejsca. Paszporty jej i Chłapowskiego. Rodzinne zdjęcia. Fotograficzne i malarskie widoki Ardenu, kalifornijskiej rezydencji. Sporo ołówkowych i akwarelowych szkiców autorstwa Modrzejewskiej, dość amatorskich. Trochę kwiatów, motylków, widoczków, ale głównie projekty kostiumów. No i przykład zmysłu do interesów Modrzejewskiej - sygnowana jej nazwiskiem seria luksusowych kosmetyków.

To nie wszystko - wystawa jest bardzo bogata, godna uważnego obejrzenia, zwłaszcza że spora część eksponatów z amerykańskiego okresu pokazywana jest w Polsce po raz pierwszy.

„Helena Modrzejewska (1840-1909) - „Z miłości do sztuki”. Kurator: Małgorzata Palka. Muzeum Historyczne Miasta Krakowa (Rynek Główny 35). Wystawa czynna do 20 września.

Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków

Pachołkowe wzgórze

Ładne cytaty z historii opactwa i wzgórza

Tego na pewno nie wiecie: losy Pachołka

Habent sua fata libelli - mają swoje losy książki, mawiali Rzymianie. Mają je i wzgórza. Oto jedno z nich. Ma 101 m, wznosi się 70 m nad Oliwą.

Jest to jedna z dwóch największych wysokości względnych na terenie całego Gdańska. W czasach przedhistorycznych miało tu być miejsce pogańskiego kultu, chociaż dotąd nie znaleziono jego śladów. U podnóża w 1186 r. powstał klasztor cystersów, który z biegiem czasu stał się jednym z najbogatszych w kraju. Pierwsza wiadomość o wzgórzu pochodzi z roku 1734, w którym Rosjanie, wspomagający Augusta III, obsadzili okolice i szykowali się do oblężenia miasta z chroniącym się w nim Stanisławem Leszczyńskim. Dnia 22 lutego wracający z objazdu klasztornych włości przeor Iwo Roweder zanotował: „Dosiadłszy konia jechałem przez góry i lasy, pola, jak ktoś, komu strach dodaje skrzydeł. We wszystkich mijanych miejscowościach widziałem jakby opustoszałe domostwa i ludzi kryjących się pod dachem jak lisy w jamie. O świcie dotarłem bez przeszkód do góry zwanej Pachołek, ale na jego szczycie natrafiłem na pierwszy posterunek Moskali, tam przesłuchawszy zaprowadzili mnie do drugiego, potem jeszcze raz, stamtąd posłali do kancelarii urządzonej w rzeźni, skąd żołnierze zaprowadzili mnie do pobliskiej szklarni, gdzie po raz drugi zostałem przesłuchany i mimo okazania listów uwierzytelniających musiałem się uwolnić od wszelkich podejrzeń.” Nazwę wzgórza - niewątpliwie dużo starszą - przeor zapisał w zabawnej niemiecko-polskiej postaci Pacholkenberg. Skąd się wzięła, możemy tylko przypuszczać. Pachołek oznacza sługę. Słudzy klasztorni wypasający trzodę w lesie mogli mieć pod szczytem jakąś budę dla ochrony przed deszczem. Mogła się tam również znajdować strażnica pożarowa. O zagrożeniu tego rodzaju świadczy notatka z roku 1739: „Dnia 28 czerwca po nieszporach około godziny 5-ej zajął się ogniem las koło góry Pachołek, mocno między górami się rozszerzywszy objawił się gęstym dymem, co widząc czcig. ojciec przeor wraz z czcig. ojcem Ambrożym, prefektem młyna, spiesznie mieszkańców Oliwy dźwiękiem dzwonów kazał zwołać i zarządziwszy, by skwapliwie wodę końmi klasztornymi dowozili, sam tam najpilniej się udał, aby temu złu zaradzić, co dzięki błyskawicznemu napływowi masy ludzi z żelaznymi wiadrami i motykami oraz dowozowi wody chwała Bogu udało się ugasić.”

W 1782 r., po śmierci opata Rybińskiego rządy w klasztorze objął Karol von Hohenzollern-Hechingen, późniejszy biskup chełmiński i warmiński, który wybrał sobie Oliwę na stałą rezydencję. Z jego polecenia sławny architekt ogrodowy Jan Saltzmann zabrał się za upiększanie wzgórza, nazwanego teraz Górą Karola (Karlsberg). W 1798 r. powstał na szczycie pawilon widokowy, który odwiedziła ciesząca się powszechną sympatią królowa Luiza, żona Fryderyka Wilhelma III. Miała wówczas 22 lata i spodziewała się trzeciego dziecka. Stanęła kwaterą w Pałacu Gubernatorskim na Długich Ogrodach (dawnym pałacu Jerzego Wandalina Mniszcha), gdzie dołączył do niej król. Na drugi dzień (31 maja) pojechała do Oliwy. Po obiedzie u księcia biskupa zawieziono Luizę w specjalnym powozie na górę Pachołek, gdzie mogła podziwiać zachwycającą panoramę Oliwy. Na sąsiednim wierzchołku opat kazał potem wznieść drewniany obelisk z cytatem z Goethego: „Miejsce, na które wstąpił człowiek dobry, jest uświęcone.” Okoliczny las nazwano Gajem Luizy. W 1882 r. na wzgórzu wyrosła murowana wieża widokowa, wysadzona w powietrze w czasie ostatniej wojny. Z kolei w 1889 r. z inicjatywy oliwsko-sopockich kombatantów na miejscu starego powstał nowy pomnik Luizy. Na szczycie monumentu z meklemburskiego granitu wzlatywał w powietrze spiżowy orzeł. Całość otoczyło metalowe ogrodzenie.

Nadeszła wojna, wymieniła się ludność, zblakły dawne "świętości". W czasach PRL-u przerobiono pomnik Luizy na monument Zygmunta III. W l. 1970-ych wybudowano nową wieżę widokową i drogę na szczyt, daleką od zasad ochrony środowiska. Wieża stoi zdewastowana, pomnik jest nieczytelny. Czy musi tak być? W niczym nie uchybiając Zygmuntowi III, można by chyba odnowić pomnik Luizy, która - czy się nam podoba czy nie - była przecież także władczynią Polaków (przyznajmy: nie antypatyczną!) z zaboru pruskiego. A na pewno można i trzeba wyremontować wieżę i uporządkować teren.

Andrzej Januszajtis

Quiz Historyczny II

Panowie obydwaj macie rację , jednak .... andree słusznie zauważyłeś, że wszystko zależy od tego, w jakich kryteriach będziemy kwaterom nadawać rangę "ważności".

Hitler miał ich kilkanaście, jednakże nie wszystkie użytkował lub przebywał w nich dosłownie jeden dzień, więc trudno nazwać je "głównymi" choć niejednokrotnie zasługiwały na miano potężnych. Dlatego, raczej skłaniam się do klasyfikacji kwater wg ilości spędzonych w nich dni i bezapelacyjnie do głównych należą :
- Kancelaria Rzeszy - decyzja o budowie nowej Kancelarii Rzeszy zapadła 8 stycznia 1938 roku. Całością prac miał się zająć architekt Albert Speer. W ciągu roku po wyburzeniu kilku budynków powstała nowa siedziba Hitlera. Podobnie jak stara Kancelaria miała ona podziemne połączenie z bunkrem Hitlera. Bunkier posiadał 4 kondygnacje i
8-mio metrowy strop. Mieścił się pod ogrodem Kancelarii. Znajdowało się tu wszystko co było niezbędne by zapewnić schronienie Hitlerowi, jego doradcom i personelowi. Funkcję komendanta Kancelarii Rzeszy pełnili pułkownik Pick, a następnie pułkownik SS Otto Güunsche.
- Obersalzberg - Berghof - Obersalzberg przypadł Hitlerowi do gustu już na początku lat dwudziestych. W 1928 roku wynajął (lub kupił) mały dom, który nazwał Haus Wachenfeld. Rozpoczęta w 1933 roku przebudowa zamieniła skromny drewniany domek w piękną kilkupiętrową rezydencję. Przebudowę prowadzono pod nadzorem Speera i Bormana, który stworzył w promieniu 10 km specjalną "strefę Führera". W pobliżu nazwanej prze Hitlera willi Berghof, powstała na szczycie Kehlsteinu herbaciarnia, która podobnie jak inne budynki łączyła się z systemem podziemnych bunkrów. W okolicy swoje rezydencje wybudowali prawie wszyscy prominenci III Rzeszy.
Hitler przebywał w swej rezydencji dość często. Spokój zapewniała mu nie tylko specjalna strefa, otoczona wysokim płotem, ale także chroniona przez oddziały SS strefa druga. Panią na Berghofie była Ewa Braun. Na początku 1944 roku wszystkie budynki zamaskowano w obawie przed alianckimi nalotami, co faktycznie stało się 25 kwietnia 1945 roku. 30 kwietnia 1952 roku bawarskie władze nakazały zniszczenie wszystkich obersalzberskich budynków należących do przywódców III Rzeszy.
- Wilczy Szaniec (Wolfsschanze) - W sierpniu 1940 roku specjalna komisja składająca się z ekspertów budowlanych oraz członków OKH, zdecydowała o budowie kwatery w pobliżu Gierłoży. Ogrodzono teren, zakazano wstępu i zbliżania się na teren budowy. Kwatera była gotowa w czerwcu 1941 roku. Teren Wilczego Szańca zajmował około 2,5 km2. Oprócz bunkra Hitlera znajdowały się tu inne betonowe schrony, przeznaczone dla najwyższych dowódców. Teren wokół kwatery zabezpieczony był przez 3 strefy bezpieczeństwa oraz liczne pola minowe. W latach 1942-1943 podjęto decyzję o rozbudowie kwatery, dodając kilka budynków, ułatwiających pracę i warunki życia mieszkańcom. W 1944 roku z uwagi na zbliżające się "zagrożenie ze Wschodu" postanowiono wzmocnić bunkry dodatkowym betonowym pancerzem.
Pozostałe dwie to:
- Wehrwolf ("Wilkołak") - znajdowała się w lesie, w miejscowości Strzyżawka koło Winnicy na Ukrainie. Budowa nowej kwatery głównej (nadano jej kryptonim „Anlage Eichenhaim”) związana była z szybkim posuwaniem się wojsk niemieckich na Wschód. Była doskonale zamaskowana. W niedalekiej Winnicy znajdowało się centrum dowodzenia OKH. Po zajęciu tych terenów przez Rosjan „Wehrwolf” zostało zniszczone.
- Adlerhorst ("Orle Gniazdo") - Budową tej kwatery położonej w górach Taunus, w pobliżu granicy z Francją, zajął się architekt Albert Speer. Pierwotnie do tego celu wykorzystany miał być zamek Ziegenberg, który znajdował się w pobliżu uzdrowiska Bad Nauheim. Kwatera zbudowana w lesie. Doskonale zamaskowane bunkry mieściły pomieszczenia dla Hitlera i jego otoczenia. Lżejsze, drewniane konstrukcje przeznaczone były dla adiutantów i strażników. W okolicy znajdował się podobno tunel, w którym stacjonował pociąg Hitlera "Amerika". Kwatera faktycznie była wykorzystana przez Hitlera w czasie kontrnatarcia wojsk niemieckich w Ardenach. Führer przebywał w niej od 10 grudnia 1944 roku do 16 stycznia 1945 roku. Kwatera "Adlerhorst" została zbombardowana, a następnie zajęta przez wojska alianckie.

Były i pozostałe:
Pociąg pancerny ("Amerika", "Brandenburg"), Felsennest "Munstereifel " Niemcy,
Wolfsschlucht "Bruly-de-Peche" Francja, Tannenberg "Alexanderschanze" Niemcy, Fruhlinssturm "Monichkirchen" Austria, Wolfsschlucht 2 "Margival" Francja, Stępina-Strzyżowa" Polska, Jeleń-Konewka (Anlage Miette) Polska, Książ (Fuhrstenstein) Polska,
"Riese" (Olbrzym), Góry Sowie, Polska, Wolfsschlucht 3, Montoire, Francja, Anlage Siegfried (Pullach, Bayern) , okolice Monachium, i wiele innych zarówno w fazie budowy, niedokończonych projektów bądź kwater -baz noclegowych.
Uffffffff.... chyba temat wyczerpałam, choć nadal budzi on dużo emocji i skrywa jeszcze wiele tajemnic.

Andree Twoja kolej

Newsy 2008

<div align="justify"><strong>Ogrody Hallera to enklawa spokoju we Wrocławiu – jednym z najbardziej dynamicznych i wielokulturowych miast Polski. Rezydencję zaprojektowano dla najbardziej wymagających mieszkańców – w otoczeniu zieleni, w harmonii z naturą, blisko wszystkich wygód niezbędnych dla stylu życia w XXI wieku.</strong><br />
<br />
O inwestycji Ogrody Hallera, którą już od kwietnia bieżącego roku zacznie realizować firma Archicom we współpracy z partnerem brytyjskim firmą Cadenza, rozmawiają: Dorota Jarodzka Śródka Mike Roskelly i M.Krajewska. „Krzyki, tak urokliwa, willowa dzielnica Wrocławia zasługuje na swoje ”miejsca spotkań”, gdzie w kameralnej atmosferze kwitnie życie towarzyskie w restauracjach, kafejkach, sklepikach” - zaczyna rozmowę M. Roskelly, prezes Cadenza – dlatego sercem naszej inwestycji jest plac, piazza, agora. W zabudowie miejskiej place pełniły szczególną rolę. Powstały po to, by móc się spotykać, wymieniać informację lub różnorakie dobra. Jednym słowem by łączyć ludzi. Ten cel oraz szacunek dla dziedzictwa kulturowego Wrocławia przyświecał nam przy tworzeniu koncepcji rezydencji – dodaje D. Jarodzka Śródka, prezes Archicom.<br />
<br />
Z jednej strony – kontynuuje M. Roskelly - cudowne tereny parkowe (blisko 10 km pas zieleni od Parku Grabiszyńskiego po Park Skowroni) z drugiej promocja zdrowego trybu życia. W 1913 roku na tym<br />
terenie istniał klub sportowy z kortami tenisowymi (jednymi z pierwszych, które powstały we Wrocławiu). Z tego okresy zachował się budynek klubowy, który zamierzamy odrestaurować i ponownie przeznaczyć<br />
na funkcje sportowe i rekreacyjne. W ClubHouse-sie znajdzie się Spa, fitness, korty tenisowe oraz inne atrakcje integrujące tak dorosłych, jak i dzieci. Budynek dawnego klubu, który pochodzi z 1897r. oraz charakter willi miejskich tak charakterystycznych na Krzykach był dla nas inspiracją architektoniczną – mówi prezes Archicom – staraliśmy się zachować elegancję i charakter klasycznej zabudowy, a jednocześnie wprowadzić nowoczesne rozwiązania funkcjonalne na miarę XXI w. Kamień i szlachetne drewno z jednej strony, stalowe detale architektoniczne i duże przeszklenia z drugiej.<br />
<br />
„Jest to projekt dość unikalny we Wrocławiu - mówi M. Roskely. Doskonale zlokalizowany, tuż przy dynamicznej tkance miasta, a mimo to kameralny, pozwalający zachować indywidualność. To doskonałe<br />
rozwiązanie dla tych, którzy szukają swojego miejsca, którzy cenią sobie relacje przestrzenne dopasowane do człowieka i jego potrzeb, tak inne od modernistycznego klimatu wysokościowców”.<br />
Wybudujemy trzy eleganckie apartamentowce z prywatnymi ogrodami, otoczone staranie zagospodarowaną strefą parkową – uzupełnia prezes Archicom. Tradycyjna architektura, trwałe materiały i nuta nowoczesności wpisują się w kontekst przyrodniczy i genius loci miejsca. <br />
<br />
Wysokie, pełne światła apartamenty z przestronnymi tarasami lub balkonami zostały zaprojektowane w sposób umożliwiający ich łatwą aranżacje i dostosowanie do indywidualnych potrzeb. Wykończone ponadczasowymi i wytrzymałymi materiałami wnętrza stwarzają wiele możliwości realizacji własnych pomysłów i kreowania niepowtarzalnego stylu. Apartamenty wyposażymy w najnowocześniejsze instalacje i rozwiązania teleinformatyczne, sceny świetlne i klimatyzację, zadbamy o wieloelementowy system kontroli. Komfortową komunikację w budynkach zapewnią ciche, szybkobieżne windy umożliwiające dostęp do mieszkań i podziemnych garaży.<br />
<br />
W kompleksie budynków znajdzie się również reprezentacyjna recepcja w stylu hotelowym. Poza standardowymi usługami recepcyjnymi o komfort i serwis w zakresie codziennych spraw (taksówka, pralnia, kwiaty, catering itp.) zadba consierge. Już w kwietniu ruszamy z budową inwestycji, którą ukończymy w całości w czerwcu 2010. Wzniesiemy trzy pięciokondygnacyjne budynki, w których znajdować się będzie 205 mieszkań – od funkcjonalnych 31 m2 kawalerek do przestronnych i wygodnych apartamentów o powierzchni niemal 140 m2. Wszystkie informacje, łącznie z rzutami<br />
mieszkań są dostępne na stronie http://www.archicom.pl – zachęca do zapoznania się z inwestycją D. Jarodzka-Śródka.</div>

[Wrocław] Biurowiec BEMA PLAZA

Rozszerzona wersja, prosto od Ghelamco Poland:

[bGrupa Deka-ImmobilienFonds kupiła Bema Plaza

Bema Plaza, wrocławski kompleks biurowy Ghelamco Poland, sprzedany. Kupiła go grupa Deka-ImmobilienFonds, nabywająca i zarządzająca nieruchomościami na całym świecie. To pierwsza inwestycja biurowa niemieckiego konsorcjum w Polsce. [/b]

Usytuowany u zbiegu ulic Bema i Drobnera wrocławski kompleks biurowy Ghelamco Poland, został oddany do użytku wiosną tego roku. Na 24.000 m2 powierzchni biurowej klasy A swoje siedziby mają, m.in. takie spółki, jak Google (13.700 m2), firma doradcza KPMG (800 m2) czy firma kurierska UPS (4.600 m2). Parter budynku (ponad 4.400 m2 powierzchni), którego zdecydowana większość została już wynajęta, zajmują punkty usługowe i handlowe. Umowy najmu podpisano m.in. z bankami: Millenium, Getin Bankiem, ING i Multibankiem, placówką TP Orange oraz sklepem kosmetycznym sieci Rossmann. Dodatkowo, wewnątrz kompleksu deweloper zaplanował duże patio, o łącznej powierzchni 2.500 m2. Projekt przewiduje dużo zieleni, fontannę i liczne ławeczki.

- Wrocław to jedno z najdynamiczniej rozwijających się miast w Polsce.
Każdy rok to kolejne inwestycje zarówno komercyjne, jak i mieszkaniowe – tłumaczy Jeroen van der Toolen, dyrektor zarządzający Ghelamco Poland. – Tym bardziej cieszy nas fakt, że pierwszym kupionym przez Deka ImmobilienFonds biurowcem w Polsce jest właśnie nasza wrocławska inwestycja. Bema Plaza, to jednocześnie najnowszy oddany do użytku przez Ghelamco biurowiec. Wybór Deki potwierdza tylko sukces komercyjny tej inwestycji i dowodzi, że doświadczenie stojące za Ghelamco docenia wielu zagranicznych inwestorów. Oddany w marcu do użytku kompleks Bema Plaza, to kolejne zrealizowane przez nas przedsięwzięcie klasy A, wykonane w stu procentach w zgodzie z najwyższymi standardami, stawianymi obecnie nowoczesnym biurowcom.

Podpisując - wartą blisko 106 milionów euro – umowę kupna Bema Plaza, Deka Immobilien rozszerzyła swoje dotychczasowe zobowiązania związane z polskim rynkiem nieruchomości. Ta specjalizująca się nabywaniu i zarządzaniu nieruchomościami na całym świecie, jak również świadcząca inne usługi związane z rynkiem nieruchomości grupa, nabyła już wcześniej inwestycje, m.in. w Poznaniu i Gliwicach. – Zakup biurowca Ghelamco jest rezultatem naszej strategii rozwoju i konsekwentnego zwiększania udziałów w europejskim rynku nieruchomości przez fundusz Deka-Immobilien – wyjaśnia Franz Lucien Morsdorf, dyrektor zarządzający w Deka Immobilien Investment GmbH. – Planujemy zwiększenie udziału inwestycji zagranicznych nawet do 30 procent. Tymczasem, po zakupie biurowca Bema Plaza, udział inwestycji zagranicznych w funduszu wzrośnie z 13,5 do 17,7 procent.

Wrocław to czwarte co do wielkości miasto Polski, będące jednocześnie jednym z najważniejszych centrów biznesowych w kraju. Aktualnie całkowitą powierzchnię biurową miasta szacuje się na 160.000 m2. W najbliższych latach przewiduje się jednak dalszy silny wzrost oddawanych do użytku powierzchni. Poza ścisłym centrum, równie ważną i atrakcyjną dla inwestorów częścią miasta są sąsiadujące z Rynkiem tereny. Tutaj właśnie - w bezpośrednim sąsiedztwie Ostrowa Tumskiego, Wyspy Słodowej i Ogrodu Botanicznego - zlokalizowany jest kompleks Bema Plaza. Zaletami położenia inwestycji są również bliskości atrakcyjnych inwestycji mieszkaniowych, dobre skomunikowanie z innymi częściami miasta (komunikacja miejska) czy bliskość centrum handlowego Galeria Dominikańska.

Zaprojektowany przez znaną pracownię Konior &. Partners biurowiec Bema Plaza, łączy w sobie elementy tradycyjnego materiału jak piaskowiec oraz nowoczesne, duże powierzchnie szkła. Budynek wznosi się na planie trójkąta. Od ul. Prusa kompleks zamyka część mieszkaniowa – Rezydencja Tumska. To nie jedyna inwestycja biurowa Ghelamco we Wrocławiu. Deweloper planuje wzniesienie nowego projektu biurowego – Wrocławski Business Park przy ul. Horbaczewskiego.

Żródło: Ghelamco Poland

[Wrocław] Hotel Hilton 5*

Hotel Hilton stanie przy Podwalu

Maciej Nowaczyk 2007-06-08, ostatnia aktualizacja 2007-06-08 20:27

Pięciogwiazdkowy hotel Hilton stanie przy Poczcie Głównej. Wybuduje go spółka Wings Properties należąca do międzynarodowej grupy kapitałowej Star Enterprise Limited, właściciela tysięcy nieruchomości rozsianych po całym świecie. W Polsce zainwestowała już przeszło miliard euro. Teraz celuje we Wrocław.

Miasto rozstrzygnęło wczoraj dawno oczekiwany przetarg na sprzedaż parceli przy ul. Podwale 82-91 (parking między Galerią Dominikańską a Pocztą Główną). Teren przeznaczony był pod budowę luksusowego hotelu. Zgłosiło się czterech oferentów. - Sami potentaci - mówił Rafał Dutkiewicz, prezydent Wrocławia, ogłaszając zwycięzcę.

Wygrała spółka Wings Properties. Za prawie hektarową działkę zapłaciła ponad 35 mln zł (cena wywoławcza wynosiła 10 mln zł). W ciągu trzech lat ma postawić tu pięciogwiazdkowy hotel Hilton.

Grzegorz Roman, dyrektor departamentu architektury i rozwoju urzędu miejskiego: - Hilton to marka, która rodzi prestiż. Dzięki niemu Wrocław wejdzie do ligi wielkich miast.

Hotel zaprojektowało renomowane paryskie biuro Gottesman-Szmelcman Architecture SARL. - To będzie nie tylko hotel, a monument reprezentujący dzisiejszy Wrocław, jego optymizm i dynamikę - mówi Asaf Gottesman, autor koncepcji wrocławskiego Hiltona.

Wings Properties to spółka-córka międzynarodowej grupy kapitałowej Star Enterprise Limited, której udziałowcami są firmy izraelskie, amerykańskie, szwajcarskie i australijskie. Grupa na całym świecie jest właścicielem tysięcy nieruchomości. Hotele, apartamentowce czy galerie handlowe ma w Stanach Zjednoczonych, w Izraelu, Francji, Grecji, Korei. W Polsce wybudowali bądź są w trakcie budowy w m.in. apartamentowców Angel City i Angel Plaza w Krakowie czy Rezydencji Wilanów i Wilanów One w Warszawie. We Wrocławiu już kupili od miasta parcelę na ul. Menniczej (słynny Spichlerz chcą przearanżować na luksusowy hotel), a od WPO Alby działkę na rogu ul. Traugutta i Walońskiej. Ma tam powstać tysiąc luksusowych apartamentów. - W Polsce zainwestowaliśmy już miliard euro. Teraz chcemy się skupić na Wrocławiu. Dlatego siedzibę firmy mamy właśnie tu, na ul. Wita Stwosza - mówi Izraelczyk Ron Ben Shahar, prezes zarządu Wings Properties. - To, co zdążyliśmy kupić we Wrocławiu, to dopiero początek naszych inwestycji.

We Wrocławiu swoją siedzibę ma już inny potentat rynku nieruchomości - międzynarodowy fundusz inwestycyjny Verity Development, należący do Irańczyka Alego Dadressana. Fundusz od dwóch lat wygrywa prawie wszystkie miejskie przetargi. Jednym z jego udziałowców jest rodzina królewska z Arabii Saudyjskiej.

Marek Kończak, doradca rynku nieruchomości: - Pojawienie się kolejnego tak dużego gracza na wrocławskim rynku nieruchomości zaostrzy rywalizację na miejskich przetargach. Ale dla mieszkańców może okazać się zbawienny. Gdy zacznie budować tak dużo, ile ma w planach, zwiększy się podaż mieszkań w mieście i ceny jeśli nie spadną, to przynajmniej wyhamują.

Hilton Group

Conrad Nicholas Hilton kupił swój pierwszy hotel w Stanach Zjednoczonych tuż po I wojnie światowej. Dziś firma Hilton Group ma ponad 500 hoteli na całym świecie, a jej majątek wyceniany jest na 6 mld dolarów. Dziedziczką fortuny Hiltonów jest m.in. skandalistka Paris Hilton. Ostatnio trafiła do więzienia na trzy dni za jazdę po pijanemu. Do sieci należą hotele Waldorf Astoria, Hampton, Hilton Garden Inn, Doubletree, Homewood Suites, Embassy Suites, Conrad i Hilton.

Wrocławski Hilton do użytku ma zostać oddany w 2010 roku. Będzie miał sześć kondygnacji. Na najwyższych piętrach przewidziano 420 luksusowych pokoi i apartamentów. Na niższych sale konferencyjne, restauracje, powierzchnie usługowe, basen, centrum odnowy biologicznej i centrum fitness znanej amerykańskiej firmy Holmes Place. Parter wypełni ogród, Centrum Mediów Współczesnych (swoiste muzeum sztuki współczesnej) i klub jazzowy Blue Note, wzorowany na legendarnym lokalu w Nowym Jorku. W podziemiach będzie parking na 250 miejsc. Fasada hotelu zostanie wyłożona bardzo plastycznym materiałem Corian. Całość ma kosztować 300 mln zł.

Źródło: Gazeta Wyborcza Wrocław

[Wrocław] Riverview apartamenty

Jeszcze jedna wersja tej samej informacji, dotyczącej prac AKME przy Riverview

AKME pod Riverview

Firma AKME zakończyła prace pod budowę prawie 25-metrowego apartamentowca Riverview przy ulicy Sikorskiego we Wrocławiu.

Roboty obejmowały teren ok. 4,3 tysięcy metrów kwadratowych. Specjaliści z AKME prowadzili prace ziemne i rozbiórkowe oraz badania archeologiczno – architektoniczne. Poza tym firma wykonała przełożenie podziemnej instalacji oraz zabezpieczyła ściany wykopu ściankami szczelnymi typu Larsen. – To metoda polegająca na umieszczeniu w ziemi stalowych profili za pomocą specjalistycznego sprzętu. Najczęściej wykorzystuje się ją do zabezpieczania ścian wykopów archeologicznych i budowlanych – wyjaśnia Andrzej Poddębniak z firmy AKME. - W czasie robót przy ulicy Sikorskiego zastosowaliśmy metodę mieszaną - część profili była wciskana przy pomocy prasy hydraulicznej, a do części zastosowano wibrator nierezonansowy - dodaje.

W czasie prac archeolodzy natknęli się na ślady osadnictwa z XIII i XIV wieku. - Odkopane przez nas fragmenty naczyń pochodzą z okresu wczesnego średniowiecza. Prawdopodobnie ten teren zamieszkany był przez osadę służebną, która leżała poza granicami miasta, ale ponieważ ziemia była często zalewana przez wodę, nie natknęliśmy się na budynki użyteczności publicznej – mówi Andrzej Wiśniewski, archeolog z firmy AKME. Jednak na obszarze, gdzie prowadzone były badania archeologiczne, udało się znaleźć pozostałości po placach i budynkach fabryczno – magazynowych oraz przeładowani towarów z XIX
i początków XX wieku.

Inwestorem Riverview jest irlandzka firma Pathway Plaza. W skład budowanego kompleksu wejdzie budynek mieszkalno – usługowy oraz nadrzeczna promenada połączona z deptakiem, otoczonym kawiarenkami, restauracjami i sklepami. Autorem projektu jest Pracownia Architektoniczna Maćków z Wrocławia. - Inwestycja powstanie w dawnej portowej dzielnicy Wrocławia. Dzięki niej Przedmieście Mikołajskie odzyska swój dawny blask. Jako wrocławskiej firmie szczególnie nam zależy na rozwoju i wyglądzie miasta – mówi Zdzisław Wiśniewski, właściciel firmy AKME.

To kolejna inwestycja z udziałem AKME na terenie Wrocławia. Firma uczestniczyła już w podobnych przedsięwzięciach. Prowadziła prace przy budowie m.in.
- obiektu hotelowo – apartamentowego przy ulicy Menniczej dla firmy WINGS Sp. z o.o.
- budynku biurowo – usługowo – mieszkalnego przy ulicy Oławskiej CEE Centrum dla CEE Centrum
- budynku biurowo – usługowo – mieszkalnego Justin Centre przy ulicy Krawieckiej dla SJM Development
- centrum Handlowego CH Renoma przy placu Czystym dla DTC REAL ESTATE S.A.
- budynku biurowo – usługowo – mieszkalnego Ogrody Grabiszyńskie przy skrzyżowaniu ulic gen. J. Hallera i Grabiszyńskiej na zlecenie STELLAR POLSKA Sp. z o.o.
- budynku biurowo – handlowo – usługowo – mieszkaniowego przy placu Bema dla GHELAMCO POLAND Sp. z o.o.

Dodatkowe informacje

AKME to największa w Polsce firma prowadzącą prace archeologiczno-budowlane. Od samego początku jest związana z Wrocławiem pracując przy realizacji najważniejszych inwestycji. Początkowo koncentrowała się na prowadzeniu prac archeologicznych. Dzisiaj oferta firmy jest znacznie szersza - AKME oferuje unikatowe połączenie prac archeologicznych, ziemnych i budowlanych. Specjalizuje się w prowadzeniu procesów inwestycyjnych na terenach staromiejskich objętych ochroną konserwatorską.
O dorobku AKME świadczy ogromna liczba zrealizowanych inwestycji. Firma prowadziła prace m.in. przy budowie Rezydencji Tumskiej, Galerii Magnolia, Justin Centre, Ogrodów Grabiszyńskich i Centrum Handlowego Renoma. Aktualnie realizuje badania archeologiczne na Placu Wolności we Wrocławiu przy budowie Narodowego Forum Muzyki.
W 2004 roku firma otrzymała Certyfikat ISO 9001:2000. W 2007 roku została uhonorowana tytułem Orła Polskiego Budownictwa. Jest też laureatem Godła Teraz Polska, Dolnośląskiego Certyfikatu Gospodarczego, Gazeli Biznesu, Certyfikatu Przedsiębiorstwa Fair Play i Lidera Rynku. Należy do Business Centre Club.

2008-02-26 Zródło: Profit Communications/ budnet.pl

[Wrocław]Śródmiejska Trasa Południowa

Górą i dołem

Za sześć lat z placu Strzegomskiego dotrzemy nową trasą na pl. Społeczny. Po drodze pojedziemy estakadami i podziemnymi tunelami.

To ma być komunikacyjna rewolucja. Nowa miejska obwodnica zacznie się tuż przy placu Strzegomskim. Ten zostanie przebudowany - trzeba będzie wytyczyć na nim wjazd na długi wiadukt, którym przejedziemy nad całym terenem Dworca Świebodzkiego. A dlaczego trzeba budować wiadukt? Bo, zgodnie z planami urzędników, na Świebodzkim znowu mają pojawić się pociągi. A dodatkowo na dworcowych terenach, bliżej centrum, powstaną biurowce i hotele.
Wiadukt skończy się po drugiej stronie terenów dworcowych, na ulicy Szpitalnej. Stamtąd samochody pomkną ulicą Zaporoską, a później Szczęśliwą. Tam, między budowanymi Sky Tower i Centrum Południowym, powstanie tunel, którym docieramy, pod blokami, aż do ulicy Dyrekcyjnej. Pędzimy przed siebie. W miejscu gdzie Dyrekcyjna łączy się z Pułaskiego, dziś jest stary wiadukt kolejowy. W ciągłym remoncie, bo przejeżdżające pod nim tiry raz po raz zaczepiają o za niski sufit i zrywają na nim trakcję. Wiadukt zostanie wyremontowany i dwukrotnie poszerzony.
Na Pułaskiego już przygotowano pas (wyburzono część kamienic wzdłuż jezdni), na którym powstaną dwie nowe jezdnie. Pod koniec ulicy, w okolicy szpitala Bonifratrów, wjeżdżamy do kolejnego podziemnego korytarza. Będzie prowadził pod pl. Społecznym, do dwóch mostów - Grunwaldzkiego i Pokoju. Kształtem powinien przypominać literę Y.
Sam plac Społeczny też ma doczekać się wielkich zmian. Przede wszystkim zostanie zabudowany. Znikną estakady, a zamiast nich wyrosną hotele, apartamentowce czy oszklone biurowce. To wszystko sprawi, że swoje znaczenie komunikacyjne straci trasa W-Z, czyli jezdnia, którą teraz można dostać się z pl. Społecznego na ul. Grodzką i pl. Jana Pawła II. Wtedy przestanie również istnieć przejście podziemne przy ul. Świdnickiej - od Arkad do Rynku dojdziemy jednym, równym deptakiem, który będzie przecinał trasę W-Z.
Nowa miejska obwodnica ma mieć w sumie sześć kilometrów. Będzie szeroka, bo w każdym z kierunków powstaną po dwa, a miejscami nawet i trzy pasy ruchu. Na zmianach zyskają również pasażerowie komunikacji miejskiej - wzdłuż prawie całej trasy będą jeździły także tramwaje. Z wyjątkiem ulicy Dyrekcyjnej, bo w tej okolicy tramwaj pojedzie Suchą. Tam będzie wielki węzeł przesiadkowy (będzie tam kursował również Tramwaj Plus).
Kiedy to wszystko powstanie? Dokładnej daty urzędnicy jeszcze nie znają. Ale szacuje się, że trasa może być gotowa w 2015 roku. Wiadomo za to, że koszt budowy będzie gigantyczny. Pochłonie prawie miliard złotych.

Trochę historii
Park Szczytnicki nie powstałby, gdyby nie Ludwig von Hohenlohe-Ingelfingen, włodarz wsi Szczytniki, który w 1783 r. rozpoczął budowę letniej rezydencji wraz ze strzelnicą, ujeżdżalnią i francuskim ogrodem. Sześć lat później powstał romantyczny park o powierzchni ponad 16,5 ha, poprzecinany krętymi ścieżkami i strumieniem. W 1806 r., po klęsce Prus pod Jeną, kariera księcia Hohenlohe załamała się, a jego dobra na Szczytnikach zlicytowano. To był koniec świetności ogrodu

Polska - Gazeta Wrocławska - Wieczór Wrocławia Marcin Torz

Śmierć gen. Sikorskiego

Widzę, że się zgadzamy co do jednego: z raportu "między wierszami" widać, że "coś zawalili", ale oczywiście nie widać co


Dla jasności - uważam, że ten raport nie jest idealny. Nie uważam, żeby "coś zawalili". To mała, ale istotna różnica.

Zdaniem Dariusza Baliszewskiego żołnierze z kompanii mirandyczyków udusili gen. Władysława Sikorskiego przed pałacem gubernatora brytyjskiego na Gibraltarze. Do zabójstwa doszło 4 lipca między godziną 15 a 16


Bo to było tak. Sikorski wyszedł z rezydencji w mroczne popołudnie. Wyszedł sam, bo było przyjętym zwyczajem wśród gości gubernatora. Rezydencja leży na odludziu (http://maps.google.com/?ie=UTF8&ll=36.1 ... 2&t=h&z=17 ) - jak wszystko w Gibraltarze. Ponieważ dzielnica jest niebezpieczna nikt się w nią nie zapuszcza - szczególnie w mroczne popołudnie więc na świadków nie mamy co liczyć. Nie zapuszczają się również żołnierze, których w Gibraltarze jest niewielu i mają ciekawsze zajęcia. Po uduszeniu sobowtór generała jest widziany w kilku miejscach, żegna się z gubernatorem na lotnisku i wsiada do samolotu. W tzw. między czasie do samolotu ładowane są również trupy. Brytyjczyków, których nie można było uśmiercić wcześniej po wejściu do samolotu zabija pilot (który - co dość oczywiste jest zaprzyjaźniony z polskimi spiskowcami). Pilot startuje, a następnie delikatnie sadza samolot na wodzie. Wysiada i czeka aż po niego przypłyną. Pytanie co się stało z sobowtórem - raczej mało prawdopodobne, żeby pilot mógł skasować również jego (mogli by go znaleźć nurkowie później), więc pewnie wysiadają razem, a sobowtór - żeby liczba trupów się zgadzała - płynie w mae westce do Linei gdzie dekuje się jako sprzedawca kabaczków w Cafe Juan prowadzonej przez brytyjskiego agenta o pseudonimie "Nocny jastrząb".

Przepraszam, ale nie mogłem się powstrzymać - to oczywiście komentarz do bzdurnego tekstu w Dzienniku Polskim. W Neewsweeku u Baliszewskiego wyglądało to tak:

O 13.00 Sikorski wraz z gubernatorem odbyli przegląd brytyjskiej kompanii honorowej, potem miała miejsce dekoracja gubernatora i admirała najwyższymi polskimi odznaczeniami, po niej zaś zjedzono uroczysty obiad. O 15.00 generał spotkał się w ogrodach pałacu z kompanią mirandczyków. Po uroczystości do pałacu poproszony został kurier lub - co bardziej prawdopodobne w świetle zgromadzonych relacji - kurierzy z Polski.
O 15.30 Sikorski i polska ekipa udali się na odpoczynek. Dzień był wyjątkowo gorący i pełen wrażeń. Najpewniej kurierzy z Polski mieli zostać przyjęci przez generała po półgodzinnym czy godzinnym odpoczynku. Nic nie zapowiadało tragedii. Jak sądzę, około 16.30 stwierdzono, że Sikorski nie żyje. Nie żyli też inni członkowie polskiej ekipy. Zostali zabici w łóżkach, gdy spali lub odpoczywali w samej bieliźnie. Nikt nie wiedział, kto był sprawcą. Na korytarzu zapewne karnie czekał na przyjęcie kurier z Polski Jan Gralewski, który nie miał ze zbrodnią nic wspólnego, ale stał się głównym i jedynym oskarżonym.

Białystok - moje miasto :D >moja mała galeria<

No to kolejne zdjęcia:

Na początek Bojary, a ściślej mówiąc jedna uliczka, może nie tak bardzo charakterystyczna dla tego osiedla, ale tą akurat wracałam z miasta ;)
ul. Koszykowa


Widok z okna przyjaciółki mieszkania na ul. Skorupskiej - osiedle Piasta/Chrobrego - jak kto woli


Park i Pałac Branickich:

Teatr Dramatyczny im. Węgierki z fajnymi fontannami w placu... Całe miasto się tam kąpie w upały
Plac przed teatrem też fajny, ale zlikwidowano parking nie wiadomo dlaczego, a miejsc na Branickiego i Mickiewicza jest stanowczo za mało.. :/ Za to plac super


Planty - nasz sztandarowy park, bardzo ładny zresztą. Niegdyś część terenów należących do rezydencji Branickich (mieli tam zwierzątka do polowań, żeby za daleko nie jeździć itp. ), dziś po prostu park dla rodzin, zakochanych i samotnych też...
(to oczywiście ja

Pałac od tyłu Mamy tam ogród w stylu wersalskim, który został odtworzony ze znalezionych starych planów... Bardzo ładnie zaczyna wyglądać...


Pałac z przodu (dla niewtajemiczonych - obecnie jest tam siedziba Akademii Medycznej w Białymstoku). Przed tym pierwszym murkiem, na trawnikach trwają nadal prace archeologiczne - odkopują różne takie fajne rzeczy... Stare przebiegi dróg i naczynia z epoki jakiejś tam


Ciekawe jest to, że jako jedno z niewielu miast w Polsce (nie mówię, że jedyne, bo wiem, że takie coś bywa czasem i w innych miastach) Białystok ma takie duże skupisko zieleni w centrum. Planty łączą się z Lasem Zwierzynieckim (popularnie "zwierzyniec" - mamy tam zoo... troche pseudo, ale zawsze ) co daje duuuży obszar leśno-parkowy. Dodać do tego skwery nad Białką przy mojej szkole i w miejscu gdzie stał kiedyś przed wojną bardzo znany hotel (zagadka - jaki?:>), tuż przy dzisiejszym Urzędzie Stanu Cywlinego na Kilińskiego.

Mam jeszcze trochę fotek, ale pewna @ musi to skomentować, a ja muszę iść już, więc... Nie obrazicie się, że dam to w dwóch częściach...
Na razie lece i zachęcam do komentowania Białegostoku, zdjęć, czy mnie na tych fotach Whatever...